Karabin od Łukaszenki. Reakcja Kim Dzong Una
W Korei Północnej zakończyło się spotkanie Alaksandra Łukaszenki i Kim Dzong Una. Obaj dyktatorzy obdarowali się, a Kim Dzong Un dostał karabin. Białoruski prezydent nie zapomniał o prezentach dla żony dyktatora i córki.
25 marca Alaksandr Łukaszenka przyleciał do Korei Północnej. Prezydent Białorusi na lotnisku był witany przez ministra spraw zagranicznych Korei Północnej. Rozłożono przed nim czerwony dywan, otrzymał kwiaty, a dzieci intensywnie machały flagami KRLD oraz Białorusi.
Miejscem głównej ceremonii był plac Kim Ir Sena. Białoruska agencja Belta opublikowała zdjęcie, na którym widać, jak Łukaszenka i Kim Dzong Un przytulili się w geście powitania. Odegrano hymny państwowe, wystrzelono salwy armatnie. Towarzyszyła im honorowa eskorta motocyklowa.
Obaj dyktatorzy spotkali się też 26 marca. Kim Dzong Un podarował Łukaszence szablę i duży wazon udekorowany w tradycyjnym, koreańskim stylu, ozdobiony różnymi muszlami. Kim otrzymał też pamiątkową złotą monetę wybitą z okazji wizyty białoruskiego przywódcy - podaje "Belta".
Z kolei Łukaszenka przekazał prezydencką czekoladę z Białorusi, piankę i czarny chleb. Specjalnym prezentem był karabin szturmowy WSK.
Broń palna zawsze będzie niezbędna żołnierzowi - powiedział Łukaszenka cytowany przez "Belte". - Kim Dzong Un jest właścicielem tej broni. Na wypadek, gdyby pojawili się wrogowie - dodawał.
Według białoruskiego serwisu Kim Dzong Un zainteresował się karabinem, wyraził mu wdzięczność, uważnie go obejrzał, wypytał o jego cechy, a nawet spróbował go przeładować.
Kim Dzong Un miał również otrzymać pas słucki. Żona północnokoreańskiego przywódcy dostała wysadzany klejnotami bukiet chabrów, a jego córka otrzymała pudełko na biżuterię.