Kim Dzong Un mobilizuje żołnierzy. Muszą pracować na polu

W Hamhung w Korei Północnej żołnierzy skierowano do masowego sadzenia soi - informuje "Daily North Korea". Dowództwo przedstawia tę pracę jako sposób na poprawę wyżywienia społeczeństwa. Lepsza część zbiorów ma jednak bezpośrednio trafiać do oficerów.

Kim Dzong Un, przywódca Korei Północnej.Kim Dzong Un, przywódca Korei Północnej.
Źródło zdjęć: © PAP | VLADIMIR SMIRNOV/SPUTNIK/KREMLIN POOL
Mateusz Kaluga

Według "Daily North Korea" w Hamhung wysłano na pola niemal wszystkich dostępnych żołnierzy. Dowództwo nakazało zakończyć siew soi do końca maja 2026 r.

Uprawa soi na wojskowych działkach pomocniczych ma w Korei Północnej długą historię. Od prawie 30 lat władze promują tę pracę, tłumacząc to potrzebą dostarczania białka oraz produktów takich jak tofu i pasta sojowa. Żołnierze sami muszą zdobyć ziemię, nasiona, kompost i nawóz. Część z nich pracuje na gruntach pobliskich gospodarstw, a część przy karczowaniu terenów.

Ponadto wojskowi muszą łączyć zwykłe szkolenie z pracą na polach i z mobilizacją do wiosennego sadzenia ryżu - informują anonimowe źródła północnokoreańskiego serwisu. Wśród wojskowych dominuje zmęczenie i przekonanie, że dochodzą im kolejne obowiązki bez wyraźnej korzyści.

Szeregowi twierdzą, że najlepsze zbiory dostają oficerowie, a reszta armii widzi z tego niewiele. Dlatego wielu z nich traktuje uprawę soi nie jako poprawę racji żywnościowych, ale jako dodatkowe obowiązki.

Tofu, które powinno być jednym z głównych efektów zbiorów, niemal nie trafia do wojskowej stołówki. Jeśli już się pojawia, to sporadycznie, raczej przy okazjach świątecznych niż w codziennym jadłospisie - twierdzą dziennikarze.

Wybrane dla Ciebie