Kim Dzong Un mobilizuje żołnierzy. Muszą pracować na polu
W Hamhung w Korei Północnej żołnierzy skierowano do masowego sadzenia soi - informuje "Daily North Korea". Dowództwo przedstawia tę pracę jako sposób na poprawę wyżywienia społeczeństwa. Lepsza część zbiorów ma jednak bezpośrednio trafiać do oficerów.
Według "Daily North Korea" w Hamhung wysłano na pola niemal wszystkich dostępnych żołnierzy. Dowództwo nakazało zakończyć siew soi do końca maja 2026 r.
Uprawa soi na wojskowych działkach pomocniczych ma w Korei Północnej długą historię. Od prawie 30 lat władze promują tę pracę, tłumacząc to potrzebą dostarczania białka oraz produktów takich jak tofu i pasta sojowa. Żołnierze sami muszą zdobyć ziemię, nasiona, kompost i nawóz. Część z nich pracuje na gruntach pobliskich gospodarstw, a część przy karczowaniu terenów.
Ponadto wojskowi muszą łączyć zwykłe szkolenie z pracą na polach i z mobilizacją do wiosennego sadzenia ryżu - informują anonimowe źródła północnokoreańskiego serwisu. Wśród wojskowych dominuje zmęczenie i przekonanie, że dochodzą im kolejne obowiązki bez wyraźnej korzyści.
Szeregowi twierdzą, że najlepsze zbiory dostają oficerowie, a reszta armii widzi z tego niewiele. Dlatego wielu z nich traktuje uprawę soi nie jako poprawę racji żywnościowych, ale jako dodatkowe obowiązki.
Tofu, które powinno być jednym z głównych efektów zbiorów, niemal nie trafia do wojskowej stołówki. Jeśli już się pojawia, to sporadycznie, raczej przy okazjach świątecznych niż w codziennym jadłospisie - twierdzą dziennikarze.