Codzienne zakupy mogą kojarzyć się z rutynową czynnością, jednak dla jednej z mieszkanek Sopotu wizyta w markecie przy Alei Niepodległości stała się powodem do niepokoju. Jak opisuje serwis esopot.pl, kobieta natrafiła na grupę osób, które prosiły klientów o pieniądze oraz swoim zachowaniem wzbudzały dyskomfort. Sytuacja ta miała miejsce przed wejściem do sklepu, jak również na okolicznym parkingu.
Natarczywe prośby
Autorka listu podkreśliła, że nie była to jej pierwsza styczność z osobami proszącymi o wsparcie finansowe przy wejściu do marketu. Jednak tym razem silne odczucie dyskomfortu wywołała grupa mężczyzn, którzy według jej relacji niemal otaczali przechodzących i uporczywie prosili o pieniądze.
Kobieta zauważyła, że nie były to pojedyncze, subtelne prośby – odbierała je jako natarczywe.
Prezes ujawnia ściemę. Za to samo płacisz więcej
Po zrobieniu zakupów, zmierzając do samochodu na sklepowym parkingu, klientka odczuła szczególny niepokój. Jej uwagę zwrócił fakt, że jeden z mężczyzn nieprzerwanie ją obserwował, a inny także śledził jej ruchy. Kobieta dostrzegła obecność większej liczby osób kręcących się wokół zaparkowanych pojazdów, co sprawiło, że zaczęła obawiać się o własne bezpieczeństwo podczas przechodzenia przez parking.
– Całe zdarzenie było dla mnie bardzo niepokojące. Chciałabym robić zakupy bez niepotrzebnego stresu – relacjonuje mieszkanka Sopotu.
Powracający problem i oczekiwania klientów wobec sklepów
Z relacji czytelniczki wynika, że tego typu zdarzenia przed sopockim marketem mają miejsce regularnie. W jej ocenie, grupa osób proszących o pieniądze stała się już stałym elementem otoczenia sklepu. Zaznaczyła również, że ma wrażenie, iż zarówno przechodnie, jak i pracownicy przyzwyczaili się do tej sytuacji i często nie reagują na obecność tych osób.