Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
Łukasz Maziewski
Łukasz Maziewski
|
aktualizacja

Kolejne zakupy dla Wojska Polskiego. Mogą być problematyczne

274
Podziel się:

Polska armia modernizuje się na potęgę. W obliczu wojny w Ukrainie i realnego zagrożenia ze wschodu, trwają przyśpieszone zakupy sprzętu dla sił zbrojnych. Wygląda na to, że po dużych transakcjach na linii Polska - USA możemy się przygotować na kolejne zakupy i nowe problemy.

Kolejne zakupy dla Wojska Polskiego. Mogą być problematyczne
Bojowy wóz piechoty K21 (WikiMedia, jsi)

Minister obrony Mariusz Błaszczak gościł w Korei Południowej. W Seulu spotkał się z politykami i przedstawicielami koreańskiego przemysłu. Tematem były kolejne zakupy sprzętu wojskowego na rzecz polskiej armii. Czego możemy się spodziewać? Prawdopodobnie nowych bojowych wozów piechoty. I - być może - armatohaubic.

Wynika z tego, że Wojsko Polskie może się spodziewać nowych rozwiązań technologicznych. Szczegóły nie zostały na razie ujawnione przez MON, jednak można założyć, że w niedługim czasie pojawią się nad Wisłą nowe typy uzbrojenia. Dla wojska może to oznaczać pożegnanie się z wysłużonymi, pamiętającymi zimną wojnę, poradzieckimi BWP-1. Ma to swoje plusy, ale także minusy.

Chodzi przede wszystkim - o czym mówią eksperci - o kwestie związane z serwisowaniem i logistyką. W przypadku zakupu sprzętu wojskowego, nieobecnego dotąd w danej armii trzeba będzie przeszkolić jego użytkowników w obsłudze i użytkowaniu go. A to potrwa. Dochodzi także kwestia napraw i części zamiennych. Jeśli trzeba będzie je dostarczać z Korei, to znacznie wydłuży to czas serwisowania. Decyzje jednak, jak pisze rzecznik Agencji Uzbrojenia, płk Krzysztof Płatek "jeszcze nie zapadły".

Dwie opcje na stole

Skupmy się zatem na tym, co wiadomo. Minister Błaszczak spotkał się z przedstawicielami Hanwha Techwin. Firma ta, jak mówi mówi ekspert ds. wojsk pancernych i zmechanizowanych z magazynu "Wojsko i Technika", ma w ofercie dwa BWP, tj. lekki K21 i ciężki AS21. Pierwszy z nich to maszyna będąca w służbie od około dekady i wciąż zamawiana na rzecz koreańskich wojsk lądowych. Ma jednak swoje wady.

To ciekawy wóz. Z jednej strony ma wiele interesujących rozwiązań, np. jest uzbrojony w bardzo silną szwedzką 40 mm armatę i może pływać. W pewnym sensie jest to więc odpowiednik Borsuka. Z drugiej strony, jest w pewnym zakresie wręcz anachroniczny, bo desant nie ma do dyspozycji nowoczesnych siedzisk przeciwwybuchowych, a prymitywne ławeczki rodem z lat 60. Siła ognia niby jest duża, ale wóz nie ma przeciwpancernych pocisków kierowanych, więc jego możliwość walki z czołgami, w odróżnieniu od wszystkich rosyjskich czy wielu zachodnich BWP, ograniczona jest do ostrzeliwania z armaty północnokoreańskich klonów T-62 i innych zabytków - mówi Kucharski.

Dodaje, że także pływalność jest w tej maszynie uzyskana w "dziwaczny sposób" - za pomocą nadmuchiwanych pływaków. Ich przebicie może zakończyć się tragicznie dla żołnierzy, zresztą zdarzały się wypadki śmiertelne podczas testów.

Czy na pewno chcemy oddać życie żołnierzy "w ręce" pojazdu niby będącego odpowiednikiem Borsuka, ale nieposiadającego wielu jego zalet? Jeśli nie, jest jeszcze AS21 Redback, zdecydowanie potężniejszy. To ciężki BWP opracowany na eksport i oferowany np. siłob zbrojnym Australii. Jest znakomicie opancerzony, może być uzbrojony w różne wieże, aktualnie jest to wieża izraelsko-australijska, dość podobna do ZSSW-30 - mówi dalej Kucharski.

W przypadku tego rozwiązania obaw o zdolności bojowe wozu jest mniej. Ale podobne rozwiązania znane są także z polskiego podwórka. Polska rozwija swojego "Borsuka", ma także możliwość rozwijania wozów projektu "Anders". Ten ostatni, jak przekonuje Kucharski, w ciężkiej wersji miał być faktycznie odpowiednikiem Redbacka: potężnie uzbrojonym i o masie ponad 40 ton. Na tej kanwie stawia pytanie o powód, dla którego opieramy się na zagranicznym przemyśle, skoro mamy rodzime rozwiązania lub chociaż podstawy do ich stworzenia.

Drugi typ BWP pewnie trafi do 18. Dywizji Zmechanizowanej, ukochanego dziecka ministra Błaszczaka. Zapewne będzie grana narracja o szybkich dostawach. Byłby to może argument, bo wszystkie ekipy rządzące po 1989 roku dbały solidarnie o to, żeby nie zastąpić archaicznych, konstrukcyjnie blisko 60-letnich BWP-1. Warto jak najszybciej się z nimi pożegnać, ale czy zakup zagranicznych BWP znacząco przyspieszy ich wyparcie? Od zamówienia do dostawy pierwszych wozów miną dwa albo trzy lata, potem szkolenie i tak dalej. W tym samym czasie Huta Stalowa Wola deklaruje, że może wyprodukować 100-120 Borsuków rocznie, oczywiście nie od pierwszego roku produkcji - podkreśla Kucharski.

A deklarowane przez HSW możliwości są jeszcze większe i mogą sięgać nawet 160 pojazdów. Kolejny, obcy typ BWP oznacza, zdaniem eksperta, problemy logistyczne i zwiększone koszty utrzymania parku maszyn.

Jeżeli wóz będzie miał być dostarczony faktycznie "szybko" - cokolwiek to w rzeczywistości znaczy - nie będziemy mogli zastosować naszej wieży ZSSW-30, jednej z najlepszych na świecie w swojej klasie. Zamiast tego będziemy mieli, owszem, silną armatę, ale w nowym kalibrze i bez ppk, jeśli minister Błaszczak wybierze K21, lub po prostu obcą, może i dobrą, ale nietypową dla nas wieżę na AS21. Sądzę, że w szale udawanego przyspieszania modernizacji kosztem polskiej gospodarki i potencjału produkcyjno-naukowego jedynym, co mogłoby być z Polski w takim pojeździe, to żołnierze i może system łączności. To nie jest dobry pomysł - podsumowuje Bartłomiej Kucharski.

Jak Kuwejt tylko bez ropy

Podobnego zdania jest dziennikarz "Nowej Techniki Wojskowej", Dawid Kamizela. Zauważając plusy pomysłu, czyli uzupełnienie braków i luk w wyposażeniu sił zbrojnych, dostrzega jednak też obawy. Związane, niestety, głównie z realizacją zamówień dla wojska w przeszłości.

Przekonuje, że gdybyśmy widzieli takie analogiczne działania polityków z krajów, gdzie jest wyższa kultura podejmowania decyzji politycznych, to nie miałby obaw. Ale w tym przypadku ma. Zaznaczając, że zakupy BWP z Korei mogłyby być racjonalne, gdyby były częścią planu, który nie zmieni się przez 10-15 lat. Ale w Polsce nie jest to tak oczywiste.

My to już widzieliśmy i wiemy jak to w Polsce wygląda, choćby na przykładzie systemu LOARA czy planu na sześć korwet, które skończyły się jednym, niedozbrojonym, patrolowym "Ślązakiem". To jest wzmożenie na kanwie wojny w Ukrainie. Widać desperację decydentów przy zakupach. Za kilka lat będziemy potężnie zadłużeni i okaże się, że będzie trzeba ścinać kontrakty. Wtedy zetnie się kontrakt polski, czyli Borsuka, bo o ile zerwanie umowy z firmą zagraniczną grozi dużymi karami umownymi, to już krajowe przedsiębiorstwa można stosunkowo łatwo spacyfikować - mówi dziennikarz.

Przekonuje, że możemy mieć dobre, polskie rozwiązanie, jakim jest wspomniany wyżej BWP "Borsuk". Ale w przypadku zamówienia kierowanego do Korei, zamiast ok. 1000 Borsuków będziemy mieli zamówienie ścięte do kilkuset maszyn, co podniesie koszt jednostkowy i podniesie koszt zamówienia. I wtedy… znowu się je przytnie, żeby zejść z kosztów.

Borsuka złożylibyśmy sami, z własnych komponentów, pod naszą kontrolą. A tak weźmiemy gotowy produkt, z półki, ze stratą dla naszego przemysłu obronnego. Innymi słowy zachowujemy się jak Kuwejt albo Zjednoczone Emiraty Arabskie, które też kupują dużo sprzętu za granicami. Z tym że my różnimy się od nich tym, że nie mamy ropy, którą moglibyśmy za to wszystko zapłacić - kończy Kamizela.

Logistyka, głupcze!

Ostrożny optymizm zachowuje dr Michał Piekarski z Instytutu Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego. W rozmowie z o2.pl przypomina, że każdy system uzbrojenia funkcjonuje w kontekście - zadań, organizacji i przede wszystkim logistyki wojskowej. Bo dwa różne typy BWP w siłach zbrojnych równają się różnej logistyce: dostaw części zamiennych, serwisowania i szkolenia. Nawet gdyby byłby to zakup z półki, to można po prostu mieć dwa typy brygad. Jedna na Borsukach, jedna na koreańskich - można to nawet, jak mówi dr Piekarski, podzielić na poziomie dywizji.

W związku z tym zakupy w Korei należy oceniać w kontekście tego, jaką wizje Wojska Polskiego mamy. Na razie jest mowa tylko o liczebności ludzi - do 300 tysięcy, w tym 50 tysięcy w WOT. Czy chcemy mieć cztery czy może pięć dywizji? Czy istniejące zostaną przeformowane? Dlaczego chcemy BWP z Korei, obok Borsuka i przede wszystkim jaki jest "master plan" dla wojsk pancernych i zmechanizowanych? Czy oznacza to jak najszybsze wycofanie BWP-1? Bo można się tego domyślać - pyta.

Polonizacja - eksport - rozwój

Były Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, gen. br. rezerwy Mirosław Różański przypomina, że Korea to jeden z nielicznych partnerów, w przypadku którego nie mieliśmy zacięć w dostawach zamówionego sprzętu. Z Korei kupowaliśmy np. podwozia do armatohaubic "Krab", które mają trafić na Ukrainę. Ale rozwój sił zbrojnych to nie tylko zakupy.

Mówiąc o dostawach BWP, mam swoiste deja vu z przeszłości. Oto w przededniu wprowadzeniu Borsuka do sił zbrojnych poszukujemy dostawcy, który dostarczy nam nowy rodzaj wozu, a co za tym idzie – nowe wyzwania. Widziałbym w tym sens, gdyby były prowadzone z dostawcą koreańskim rozmowy o fuzji technologicznej, transferze technologii. Jeśli zaś jest to kolejny zakup z półki, to ja tu logiki nie widzę. Minister Błaszczak zapewniał, że polska armia będzie wyposażana w polski sprzęt – i co? - pyta generał w rozmowie z o2.pl.

Warto, jak mówi, głośno powtarzać, że zwiększanie potencjału obronnego państwa nie polega tylko na zakupach. Choćby nawet najlepszych systemów. Potrzebna jest ich polonizacja: we współprodukcji, serwisowaniu i możliwości dalszej sprzedaży nabywanych systemów.

Weźmy pod uwagę np. zakup systemu HIMARS. Gdyby zrealizowano choćby na takim poziomie, jak np. z Kongsbergiem przy zakupie MJR, to już byłoby nieźle. W przypadku koreańskiego zakupu BWP niestety nie wróżę dobrze naszemu przemysłowi zbrojeniowemu - mówi dalej Różański.

Jako błąd ocenia, że Polska nie wchodzi w duże programy zbrojeniowe na świecie, jak choćby współtworzony przez dziewięć krajów program F-35. Przypomina, że rolą polityków jest dbanie o potencjał obronny państwa, czyli to wszystko, o czym mówił powyżej.

Nie zwykłe kupowanie produktu z półki, tylko rozwój i polonizowanie. A tego w tym przypadku nie widzę - konkluduje oficer.
Zobacz także: Czy Polska jest w stanie odeprzeć atak Rosji? "Taki scenariusz byłby dla nas niekorzystny"
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(274)
podatnik
miesiąc temu
W przyszłości może dojść do trudności finansowych i trzeba będzie wybrać: K2 czy Borsuk ?
antek
6 miesięcy temu
A dlaczego nie korzystacie pisiory z oferty polskiej zbrojeniówki ??!!
Analizator
6 miesięcy temu
Za wydaną kasę na zakupy w pewexie lepiej doinwestować OBRy i park produkcyjny HSW, PGZ a w 2 lata będzie już ich kilkaset. Wbrew ojkofobom uważam iż polscy inżynierowie potrafią tworzyć bardzo dobry sprzęt. A problemem są właśnie ojkofoby na stanowiskach decyzyjnych i ich "niedobre bo polskie".
Obserwator
6 miesięcy temu
Kiedyś jak się chciała bogata w złoża Biafra oderwać od Kongo to tamtejsi też jeździli po swiecie i brali wszystko na już. Skutek taki że brali np.setki wkm ale do nich amunicji nie (bo akurat "nie było" na składzie). Brali moździerze bez pocisków, brali tony amunicji...której nigdy nie użyto bo nie było do czego jej wkładać. Kupowali samoloty szkolne do celów szturmowych i mysliwskich bo akurat ktoś chciał takie sprzedać. Płacono solidnie, bo za eksploatację złóż płaciły zachodnie koncerny. Przy okazji rauty, konferencje, klepanie sie po plecach, uściski serdeczności. Efekt: brak efektu. Kasa wydana, na papierze armia silna. Wojna trwała krótko i z wiadomym zakończeniem.
fakty
6 miesięcy temu
No cóż.Z wieloma decyzjami w sprawie zakupu tej czy innej broni można się nie zgadzać.Ale zakup 500 wyrzutni Himars to już inna bajka.Ten zakup jest nam jak najbardziej i to bardzo pilnie potrzebny choć bardzo spóźniony. Bo prawda jest taka że Nie mamy OPK!. Dla niewtajemniczonych - OPK,.... Obrona Powietrzna Kraju. System OPK w Polsce nie istnieje i nie mamy aktualnie czym się bronić przed napadem z powietrza.Nie mamy czym skutecznie bronić nieba nad Polską. Bo Gromy i Pioruny są niewątpliwie dobre, ale na niski pułap i bliską odległość.A obecnie w lotnictwie wojskowym stosuje się pociski rakietowe dalekiego zasięgu.Po co? Ano po to aby móc dokonywać bombardowań i nalotów na....odległość.Tym samym chronić swoje samoloty przed środkami p.lot. bliskiego zasięgu jak wspomniane:Grom i Piorun". A tym co najwyżej możemy komary odganiać. Z kolei mając te wyrzutnie rakiet brakuje nam do kompletu....samolotów.Bo Su-22 i Mig-29 ,...to już złom. Pozostaje nam te 48 sztuk nielotów F-16 z czego ok 1/4 jest w pełni sprawna.No i stacji radarowych wczesnego wykrywania brak. Wszędzie na każdym kroku są braki sprzętu bojowego w wojsku. To efekt demilitaryzacji Polski po 1989 roku.
Archi
6 miesięcy temu
Żenada wystawiają nas jak króliki do odstrzalu
WIELUNIANIN
6 miesięcy temu
Śni się Polsce siła i nowoczesność a Państwo Polskie nie chce i nie potrafi uratować niewinnych mieszkańców Wielunia w województwie łódzkim przed ŚMIERCIĄ OD OBRZYDLIWEGO ODORU KULINARNEGO WTŁACZANEGO IM ZŁOŚLIWIE DO MIESZKANIA PRZEZ KRATKĘ WENTYLACYJNĄ W CELU POZBAWIENIA ŻYCIA TYCH DOBRYCH I UCZCIWYCH OBYWATELI! I nikt tym ludziom nie chce pomóc! Urzędnicy SZKALUJĄ ich i przesladują z ZEMSTY za to że... walczavonino życie i proszą o ratunek. Policja Wieluńska traktuje ich jak PRZESTĘPCÓW. Nasyła się na nich policję w celu ich zastraszenia ą URZEDAS z administracji to robi nalot z policją na mieszkanie tych niewinnych ludzi i niszczy im wyposażenie domu i to w obecności funkcjonariusza policji. JAK MOŻNA OBRONIĆ WŁASNY KRAJ NIE UMIEJĄC URATOWAĆ OBYWATELI WIELUNIA PRZED ŚMIERCIĄ OD ODORU KULINARNEGO ? Przecież ci ludzie bez pomocy UMRĄ!!!
Nowy
6 miesięcy temu
Bardzo głośno kupujemy , czy coś z tych zakupów już dotarło do Polski. Może to takie wydawanie kasy jak na IZERE. Najważniejsze żeby kasa się zgadzała, tylko czyja?
***** ***
6 miesięcy temu
Pisowski minister "płaszczak" który wiedzę o wojskowości pobiera z oglądania czterech pancernych i Klosa i armia też będzie podobna
Wąż
6 miesięcy temu
Słabi doradcy, słabe zakupy. Kto dzisiaj inwestuje w sprzęt lądowy ten kiep. Tylko wojska obrony powietrznej szeroko pojętej to dobra inwestycja wojskowa.
A ja
6 miesięcy temu
przypomnę, że za gen. Różańskiego, Polska armia bardzo mocno się zwijała. A generał, wtedy siedział cicho.
Jan Gąsienica...
6 miesięcy temu
Kupować Borsuki i udoskonalać Platformę Andersa w alternatywie ! Oczywiście to drugie można realizować we współpracy np. z Koreą rzecz jasna tą Południową!
Waldi
6 miesięcy temu
Kupować własne, nawet jeżeli mają odrobinę gorsze parametry! Uzależnienie od innych to podstawa klęski co pokazał np cowid
weteran
6 miesięcy temu
raczej PIS MON rozbrajaja i tak marną armię zabierają jej broń sprzęt okradają ich i dają za darmo UKRAINIE TO ZDRADA PAŃSTWA OSLABIENIE MILITARNE
...
Następna strona
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić