Kolejny sukces partyzantów. Cios w Rosji daleko od frontu
Rosyjska logistyka wojskowa znów znalazła się pod ostrzałem. Ukraiński ruch partyzancki "ATESZ" poinformował o przeprowadzeniu skutecznej dywersji w obwodzie lipieckim. Celem operacji była lokomotywa elektryczna wykorzystywana do transportu sprzętu i zaopatrzenia.
Według informacji przekazanych przez portal tsn.ua zniszczona lokomotywa obsługiwała przewozy amunicji, paliwa oraz ciężkiego uzbrojenia kierowanego na front, w tym na odcinek sumski. Partyzanci podkreślają, że wyłączenie nawet jednej jednostki tego typu może znacząco utrudnić funkcjonowanie rosyjskiego zaplecza logistycznego. Warto dodać, że obwód lipiecki nie znajduje się bezpośrednio przy granicach Ukrainy, lecz 400 km w głąb Rosji, zatem uderzenie wymagało z pewnością wielu przygotowań.
"ATESZ" twierdzi, że akcja była wymierzona w newralgiczny element rosyjskiej infrastruktury wojskowej. Organizacja od miesięcy prowadzi działania sabotażowe na okupowanych terenach oraz w samej Rosji. Celem są głównie linie kolejowe, magazyny paliw i obiekty związane z transportem wojskowym.
Tym sposobem partyzanci chcą przenieść wojnę na tyły rosyjskiej armii. Ataki na logistykę mogą być dla Moskwy bolesne, bowiem nie pozwalają jej na utrzymanie intensywności działań bojowych w Ukrainie.
To nie pierwszy sygnał problemów rosyjskiej armii. W ostatnich tygodniach pojawiały się doniesienia o awariach sprzętu na kierunku chersońskim. Według ukraińskiego portalu część rosyjskich pojazdów opancerzonych ma psuć się bezpośrednio podczas walk z powodu zużycia i braków części zamiennych. W efekcie piechota bywa wysyłana do ataków bez odpowiedniego wsparcia.
Ukraińskie źródła podkreślają, że problemy logistyczne Rosji stopniowo się pogłębiają. Skuteczne akcje dywersyjne pokazują również, że rosyjskie zaplecze wojskowe nie jest tak bezpieczne, jak wcześniej zakładano.