Spędził rok w izraelskim więzieniu. Schudł 60 kg. "To było piekło"
59-letni Ali al-Samoudi, znany palestyński dziennikarz, w zeszłym tygodniu odzyskał wolność po roku spędzonym w izraelskim więzieniu. Nigdy nie postawiono mu zarzutów. - To było prawdziwe piekło. Więzienie dzisiaj to piekło w każdym tego słowa znaczeniu - powiedział CNN mężczyzna już po powrocie do domu.
Ali al-Samoudi był jednym ze 105 palestyńskich dziennikarzy uwięzionych po 7 października 2023 r. (Hamas przeprowadził wówczas niespodziewany atak na Izrael - red.). Po roku spędzonym za kratami w zeszłym tygodniu wyszedł na wolność.
Samoudi od lat współpracował z CNN. Dziennikarze stacji przyznali, że z trudem rozpoznali 59-latka, gdy opuścił izraelskie więzienie. Zobaczyli wychudzonego mężczyznę (w ciągu roku stracił 60 kg) o siwych włosach. Ostrożnie stawiał kroki, a na jego twarzy widać było cierpienie.
CNN podkreśla, że mężczyzna - podobnie jak wielu innych palestyńskich dziennikarzy - był przetrzymywany w więzieniu, choć nigdy nie postawiono mu zarzutów (rzekomo podejrzewano go o finansowanie palestyńskich terrorystów).
Jak wyjaśnia CNN, izraelskie wojsko może przetrzymywać Palestyńczyków w areszcie administracyjnym bez aktu oskarżenia lub procesu przez sześć miesięcy, jednak w praktyce areszt jest często przedłużany, co pozwala na wieloletnie więzienie bez postawienia zarzutów.
To było prawdziwe piekło. Więzienie dzisiaj to piekło w każdym tego słowa znaczeniu – powiedział Samoudi w wywiadzie, którego udzielił już po powrocie do swojego domu.
Samoudi przyznał, że był zszokowany warunkami panującymi w izraelskim więzieniu. Mężczyzna twierdzi, że doświadczył przemocy fizycznej i psychicznej. Zastanawiał się, czy uda mu się przeżyć.
Tak karmią w izraelskim więzieniu
– W zasadzie dawali nam jedzenie tylko po to, żebyśmy przeżyli – powiedział CNN Samoudi. Na śniadanie więźniowie otrzymywali łyżkę labneh (ser jogurtowy - red.) i ćwierć łyżki dżemu. Na obiad - jak wylicza dziennikarz - podawano cztery łyżki ryżu, dwa plasterki ogórka, dwa plasterki pomidora lub dwa plasterki słodkiej papryki.
Kolacja była posiłkiem "luksusowym". Więźniowie otrzymywali dwie łyżki hummusu, łyżkę tahini i jajko. W soboty, wtorki i środy służba więzienna dodawała mały kawałek kurczaka lub innego mięsa.
Z relacji Saudiego wynika, że posiedzenie aresztowe często kończyło się pobiciem.
Pewnego razu, po tym, jak wróciłem z wizyty u prawnika, rzucili nas na ziemię, na twarze i zaczęli nas bić – powiedział Samoudi CNN. – Izraelski funkcjonariusz stanął na mojej głowie i przycisnął moją twarz do ziemi. Trwało to przez cztery minuty, aż zacząłem się dusić – dodał.