Marcin Lewicki| 

Kolekcjoner z Torunia straci majątek. Wszystko przez absurdy prawne

225

Toruński Sąd Okręgowy umorzył sprawę kolekcjonera, który posiada niezdatną do użytku broń. Jednocześnie Marian Chojnowski musi oddać wszystkie pistolety i karabiny na rzecz muzeum. Wartość jego zbiorów to kilkaset tysięcy złotych. Nie otrzyma jednak nawet złotówki.

Kolekcjoner z Torunia straci majątek. Wszystko przez absurdy prawne
Kolekcjoner z Torunia straci ogromny majątek (Pixabay)

Historię Mariana Chojnowskiego opisały toruńskie Nowości. Mężczyzna jest doświadczonym kolekcjonerem starej broni. Swoją pasją zajmuje się od wielu lat. Emeryt nie tylko gromadził zbiory, ale też chętnie udostępniał je np. na wystawy historyczne.

Równolegle kolekcjoner z Torunia toczył batalię z wymiarem sprawiedliwości. Śledczy zarzucali mu gromadzenie broni niezgodnie z prawem. Mężczyzna bronił się, że pistolety i karabiny nie mogą podlegać w świetle przepisów za arsenał bojowy.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Rosja użyje żywności jako broni? Ekspert komentuje możliwy kryzys
Broń się ładuje i można z niej strzelać. Moje zabytki zostały kompleksowo zabezpieczone. Sądowy ekspert uznał jednak, że jest inaczej. Zniszczył przy okazji wiele egzemplarzy - powiedział Chojnowski w rozmowie z Nowościami.

Kolekcjoner kupuje pistolety i karabiny, które nie nadają się do użytku. Niekiedy dekuje je również we własnym zakresie. Niestety, przepisy unijne narzucają obowiązek rejestracji takiej bezwartościowej pod względem bojowym broni oraz neutralizowania jej w zakładzie rusznikarskim.

Niewinny, ale straci mnóstwo pieniędzy

Sąd ostatecznie uznał, że kolekcjoner nic złego nie zrobił. Jego zbiory przejmie jednak bydgoskie muzeum, które wcześniej pożyczało kolekcję na różne wystawy. To dla niego dorobek życia. Wartość kolekcji szacuje się na kilkaset tysięcy złotych.

Sam mężczyzna odzyska niewiele wartą część zbiorów. Obrońca Mariana Chojnowskiego podkreśla, że ten dalej będzie walczył o dorobek swojego życia.

Sprawa nie jest jeszcze stracona, mimo, że wyrok jest już prawomocny. Zamierzamy odwołać się do Strasburga. Tak zrobił inny kolekcjoner z Warszawy, w bardzo podobnej sprawie. Po sześciu latach uzyskał sprawiedliwość - mówi Nowościom obrońca kolekcjonera.
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić