Kontrola drogowa przybrała nieoczekiwany obrót. "Trochę tam przestępczości było"
Policjanci nie bez powodu zwrócili uwagę na ten samochód. Auto pojawiło się tam, gdzie pojawić się nie powinno. Gdy funkcjonariusze podjęli interwencję, kierująca nie kryła zdziwienia. – Co się stało? – dopytywała. Szybko okazało się, że znacznie ciekawszy okazał się pasażer pojazdu.
Podczas rutynowego patrolu mundurowi zauważyli samochód, który wjechał w miejsce objęte zakazem. Decyzja mogła być tylko jedna – kontrola drogowa. Funkcjonariusze zatrzymali pojazd i poprosili o dokumenty nie tylko kierującą, ale również siedzącego obok pasażera. Kobieta była wyraźnie zaskoczona całą sytuacją. – Co się stało? – pytała, nie kryjąc zdziwienia. Policjanci szybko wyjaśnili, że wjechała pod zakaz. Kierująca przyznała, że zdaje sobie z tego sprawę. Tłumaczyła, że to zwykła pomyłka. –
Pomyliłam się pierwszy raz – przekonywała. Dodała też, że "nigdy nikt za nią tak nie pojechał". Sytuacja nabrała jednak innego wymiaru, gdy funkcjonariusze dokładniej przyjrzeli się pasażerowi. To właśnie on wzbudził ich szczególne zainteresowanie. Jak się okazało, mężczyzna miał sporo na sumieniu.
Jak zakończyła się ta interwencja? Czy zwykłe wykroczenie drogowe przerodziło się w poważniejsze konsekwencje? Odpowiedź przynosi fragment programu "Policjanci z sąsiedztwa". Zobacz więcej w Telewizji WP.