Korea Północna dyscyplinuje policjantów. Używają wulgaryzmów
Władze Korei Północnej zaostrzyły dyscyplinę wobec policjantów, których przyłapano na śpiewaniu piosenek o niejasnym pochodzeniu oraz na używaniu wulgaryzmów i slangu - opisuje "Daily North Korea". Problem nagłośniono, bo funkcjonariusze sami mają łamać narzucane reguły.
W prowincji Ryanggang w Korei Północnej lokalne struktury bezpieczeństwa zorganizowały polityczne szkolenie dla funkcjonariuszy - informuje "Daily North Korea".
W trakcie sesji zwrócono uwagę na funkcjonariuszy, którzy śpiewają utwory o "nieznanym" lub "zniekształconym" pochodzeniu. Władze miały ocenić, że nie jest to drobne przewinienie ani kwestia gustu, lecz przejaw tzw. rozluźnienia ideologicznego, czyli osłabienia lojalności i dyscypliny - przekazało portalowi anonimowe źródło.
W Korei Północnej nawet wybór piosenki może zostać potraktowany jako sygnał podatności na wpływy lub odejście od narzuconych standardów - dodaje serwis. Podczas szkolenia sugerowano również, że część policjantów może uważać śpiewanie mało znanych utworów za oznakę "obycia" i w ten sposób popadać w zachowania, które władze kwalifikują jako niewłaściwe.
Wśród mieszkańców Korei Północnej od dawna zdarza się prywatne przerabianie słów zatwierdzonych, oficjalnych pieśni. Takie zmiany mają pozwalać wyrażać rozgoryczenie albo ironię wobec codzienności. Źródło serwisu wskazało, że z biegiem czasu ta praktyka stała się subtelniejsza: zamiast podmieniać całe teksty, częściej zmienia się pojedyncze wersy lub elementy melodii, co utrudnia wykrycie.
W materiale przytoczono kilka przykładów: w jednej z popularnych pieśni patriotycznych sens miał zostać przesunięty z podkreślania wartości ojczyzny na sugestię, że to państwo powinno dostrzec wartość obywateli. W innym przypadku utwór zawierający wers chwalący Partię Pracy Korei bywa zastępowany słowami o żonach i teściowych.
Drugim wątkiem, który miał wywołać niepokój władz, było używanie przez policjantów wulgaryzmów, potocznych określeń i slangu w rozmowach przy obywatelach. Na celowniku znaleźli się m.in. funkcjonariusze pracujący przy nadzorze targowisk, którzy - jak opisano - bez wahania posługiwali się popularnym ulicznym określeniem północnokoreańskiej waluty, także podczas działań kontrolnych.
Według relacji Daily NK urzędnicy uznali, że gdy policjant mówi w ten sam sposób co osoby, które ma dyscyplinować, osłabia to jego pozycję i utrudnia egzekwowanie zasad.