18+
Uwaga!
Ta strona zawiera treści przeznaczone
wyłącznie dla osób dorosłych.
Wróć

Koszmar. Jak Rosjanie zlikwidowali partyzantkę? Właśnie tak

Domniemani zamachowcy ataku terrorystycznego w Crocus City Hall pod Moskwą są w rękach Rosjan. Do internetu trafiają zdjęcia i materiały wideo z "przesłuchań", które prowadzą śledczy. - Rosja i prawa człowieka to zbiory rozłączne - komentuje Jarosław Wolski.

aRosjanie bestialsko przesłuchują podejrzanych o zamach pod Moskwą
Źródło zdjęć: © Twitter
Bartłomiej Nowak

Do piątkowego zamachu w Crocus City Hall w Krasnogorsku pod Moskwą przyznało się Państwo Islamskie. Dzień po zamachu Rosjanie zatrzymali i zidentyfikowali domniemanych terrorystów jako obywateli Tadżykistanu.

W internecie krążą filmy z "przesłuchań" schwytanych podejrzanych. Budzą olbrzymie kontrowersje, ponieważ ludzie poddani prymitywnym torturom przyznają się w zasadzie do wszystkiego. Jeden z materiałów opublikowanych w mediach społecznościowych komentuje politolog, dziennikarz i publicysta Jarosław Wolski.

Rosja i prawa człowieka to zbiory rozłączne. Tak dobrze widzicie - jeden z zamachowców z ISIS-K ma już akumulator na jądrach w ramach standardowego rosyjskiego wstępnego przesłuchania, a fota trafiła do sieci - napisał dziennikarz.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Kule ognia w Kijowie. Kindżały uderzyły w stolicę

To nie jedyny "podejrzany o terroryzm" schwytany w sprawie zamachu pod Moskwą. Materiałów jest więcej i są równie bulwersujące. W sobotę pisaliśmy o wyjątkowo bestialskiej konfrontacji domniemanego terrorysty z "funkcjonariuszami" rosyjskich służb.

Wolski w drugiej części swojego posta na platformie X(Twitter) zwraca uwagę jeszcze na dwa aspekty takiego traktowania więźniów. Przede wszystkim porównuje metody Rosjan do tych z czasów III Rzeczy czy ZSRR.

"Zastanówcie się, co spotyka ukraińskich jeńców. RUS działają tak samo jak OGPU, NKWD NKGB SMIERSZ GESTAPO itp." - pisze Wolski.

W ostatnim części wpisu dziennikarz nie dziwi się, że te metody przynoszą skutki. Chodzi o całkowitą likwidację ruchu oporu na zdobytych przez Rosjan ziemiach.

Z drugiej strony: w niecałe dwa lata RUS całkowicie zlikwidowali partyzantkę na okupowanych obszarach Ukrainy. Zdjęcie wyżej po części wyjaśnia jak - kończy wpis Wolski.
Wybrane dla Ciebie