Ktoś go postrzelił. Urzędnicy umywają ręce. "Poradzili dobić"

Do bulwersującej sytuacji doszło w Jeleniej Górze. Przy jednym z marketów znaleziono rannego łabędzia. Pracownicy dzwonili do kilku instytucji i zostali odesłani z kwitkiem. Pomógł dopiero wolontariusz.

ŁabędźPostrzelony łabędź. Nikt nie chciał mu pomóc
Źródło zdjęć: © Facebook

Pracownicy jeleniogórskiego Brico Marche znaleźli na terenie sklepu rannego łabędzia. Prawdopodobnie został postrzelony w locie z wiatrówki. Tak znalazł się w ogródku sklepu znajdującego się przy ulicy Wolności.

Jak poinformował lokalny serwis jelonka.com, kierownik i pracownicy szukali ratunku dla rannego zwierzęcia. Mieli dzwonić do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, z którego zostali odesłani do Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta.

Tam dostali informacje, że sprawa może zostać przyjęta. Jednak koszty leczenia poniesie zgłaszający. Podobnie było w Straży Miejskiej. Dopiero wolontariusz z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt udzielił pomocy ptakowi. Dostarczył karmę ze środkiem przeciwbólowym. Następnie zwierzę zostało zabrane do kliniki.

Konrad Kuźmiński z DIOZ wyjawił, że ze zwierzętami domowymi w mieście sytuacja się poprawiła. Natomiast dzikie zwierzęta wciąż nie znajdują pomocy u urzędników.

Podczas rozmowy ze służbami kryzysowymi miały paść słowa, żeby pracownicy sklepu DOBILI ranne zwierzę... - napisał na Facebooku DIOZ.

Ostatecznie łabędź jest już po operacji. Jest pod dobrą opieką DIOZ, który ratuje zwierzęta praktycznie codziennie.

Katastrofa helikoptera pod Pszczyną. Policjanci o tragicznym wypadku

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie