Sąsiad zadzwonił na policję. Dramatyczna interwencja u emerytów w Poznaniu
Policja w Poznaniu sforsowała drzwi do mieszkania starszego małżeństwa po informacji o możliwej próbie samobójczej. Akcja przerodziła się w dramatyczną konfrontację z mieszkańcami.
Jak dowiadujemy się z programu "Interwencja", policja w Poznaniu wkroczyła do mieszkania emerytów, pani Lidii i pana Jerzego, po otrzymaniu zgłoszenia od sąsiada, który twierdził, że słyszał hałasy i krzyki wskazujące na możliwą próbę samobójczą. Funkcjonariusze zostali zobowiązani do sprawdzenia sytuacji.
Gdy policjanci zapukali do drzwi kilka minut po godzinie dziesiątej, małżeństwo było zaskoczone i początkowo nie otworzyło drzwi w obawie przed nieprzewidywalnym rozwojem sytuacji. Pan Jerzy relacjonuje, że był przerażony działaniami policji.
Byliśmy w piżamach, usłyszeliśmy walenie do drzwi i krzyki 'Policja, otworzyć!', co wzbudziło w nas strach - wspomina pan Jerzy w programie "Interwencja".
Jak radzą sobie emeryci? "Nie ma mowy o godnym przeżyciu"
Mimo wezwania do otworzenia drzwi, małżeństwo pozostało w środku, co zmusiło funkcjonariuszy do podjęcia działań siłowych. Policjanci wezwali straż pożarną do wyważenia drzwi.
Przebieg dramatycznej interwencji
W trakcie akcji, kiedy policjanci dostali się do mieszkania, doszło do konfrontacji. Pan Jerzy twierdzi, że został przewrócony i brutalnie potraktowany przez funkcjonariusza, który założył mu klamrę na szyję.
W wyniku eskalacji emocji jeden z policjantów, usłyszawszy wezwanie do przyniesienia siekiery, zdecydował się na wyciągnięcie broni.
Reakcja i konsekwencje
Małżeństwo zgłosiło incydent do prokuratury, jednak ta odmówiła wszczęcia postępowania, nie znajdując dowodów na naruszenie prawa przez policjantów. W odpowiedzi policja rozważa dalsze kroki prawne przeciwko pani Lidii.
- To dramatyczne wydarzenie było dla nas szokiem, czymś, czego nigdy nie spodziewalibyśmy się przeżyć - komentuje pani Lidia.
Małżeństwo zmaga się teraz z konsekwencjami fizycznymi i emocjonalnymi tej niecodziennej interwencji. Policja oraz prokuratura nie zamierzają zwrócić kosztów naprawy uszkodzonych drzwi.
- Prokurator nie dopatrzył się tutaj cech żadnych przestępstw, nie dopatrzył się niedopełnienia obowiązków przez policjantów czy też nadużycia ich uprawnień. Nie dopatrzył się również celowego działania polegającego na zniszczeniu mienia. Chodzi tutaj o te wyważone drzwi. Nie dopatrzył się także sytuacji zgłaszanej przez pokrzywdzonych, a dotyczącej grożenia bronią - przekazał w programie Polsatu Łukasz Wawrzyniak z poznańskiej prokuratury okręgowej.