Ktoś wezwał strażaków. Niebywałe, co ujrzeli. Skandal
Aż trudno w to uwierzyć. Strażacy z Modliszewa (woj. wielkopolskie) zostali wezwani do usunięcia zwisającej gałęzi. Gdy dotarli na miejsce zdarzenia, nie stwierdzili żadnego zagrożenia.
Źródło zdjęć: © OSP Modliszewo
Zgłoszenie o zwisającej gałęzi dotarło do strażaków 1 marca (niedziela) o godz. 13:43. Ktoś zadzwonił i zaalarmował o niebezpieczeństwie w Goślinowie (okolice Gniezna).
Ochotnicy oczywiście szybko ruszyli do akcji. Gdy przybyli we wskazane miejsce, dostrzegli niewielką gałązkę.
Po przybyciu na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania stwierdzono zwisającą, częściowo nadłamaną gałąź o długości około 1 metra. Gałąź nie znajdowała się nad jezdnią ani ciągiem pieszym i nie stwarzała bezpośredniego zagrożenia - wyjaśnili na Facebooku.
"Nie podjęto działań"
Strażacy się rozejrzeli, a następnie uznali, że żadne działania nie są konieczne. "W związku z brakiem zagrożenia nie podjęto działań" - podkreślili.
Każde zgłoszenie dotyczące potencjalnego zagrożenia traktujemy poważnie – bezpieczeństwo mieszkańców jest dla nas priorytetem - podsumowuje OSP Modliszewo.
Jeden z internautów pokusił się o ostrą reakcję. "Osoba, która zgłaszała, powinna ponieść odpowiednie konsekwencje" - czytamy.