Ledwo wyhamowała. Pies wypadł na jezdnię. "Trzeba było przyspieszyć"
Nagranie opublikowane przez Klaudię Szyszkę wywołało ogromne emocje w sieci. Twórczyni internetowa pokazała sytuacje z drogi, które – jak sama przyznała – doprowadziły ją do frustracji i wściekłości jednocześnie. Wideo błyskawicznie obiegło Facebooka, a pod postem rozpętała się gorąca dyskusja.
Na nagraniu widać, jak kobieta jedzie samochodem przez spokojną, zabudowaną okolicę. Po obu stronach drogi stoją domy jednorodzinne, a przy ogrodzeniach pojawiają się psy. Problem w tym, że część z nich znajduje się poza posesjami – bardzo blisko jezdni.
W jednym z ujęć pies nagle wybiega wprost pod nadjeżdżający samochód. Kierującej z trudem udaje się wyhamować i uniknąć potrącenia. Zwierzę w ostatniej chwili odbiega. Podobna sytuacja powtarza się chwilę później – kolejny pies niespodziewanie pojawia się tuż przed maską auta. "Pilnujcie swoje psy, bo mnie szlag trafi. Pchają się pod auto" – napisała zdenerwowana autorka nagrania.
Burza w komentarzach
Film obiegł sieć, a internauci podzielili się na dwa wyraźne obozy. Część osób stanęła po stronie kierującej, zwracając uwagę na odpowiedzialność właścicieli zwierząt. Podkreślano, że puszczanie psów luzem w pobliżu drogi może prowadzić do tragedii.
Inni jednak krytykowali zachowanie kobiety za kierownicą. W komentarzach pojawiały się głosy, że widząc zwierzę przy drodze, należy zachować szczególną ostrożność i zawczasu zdjąć nogę z gazu.
"Kiedy jadę i widzę psa, kota, inne zwierzaki albo dzieci to zwalniam, bo nigdy nie wiadomo, co może się stać. Trzeba trochę myśleć", "Widząc psa na poboczu lepiej zwyczajnie ściągnąć nogę z gazu... jeżeli nie pędzimy jak szaleni - zwyczajnie zdążymy się zatrzymać" – piszą internauci.
Nie brakowało też bardziej radykalnych opinii – od sugestii, że gwałtowne hamowanie bywa niebezpieczne ("Trzeba było przyspieszyć. Gwałtowne hamowanie grozi utratą panowania nad samochodem i kolizją"), po historie z życia wzięte, gdzie próba uniknięcia potrącenia zwierzęcia kończyła się kolizją.
Kto ponosi odpowiedzialność
W dyskusji pojawił się również wątek prawny. Internauci przypominali, że zgodnie z przepisami właściciel zwierzęcia ponosi odpowiedzialność za szkody przez nie wyrządzone. Chodzi m.in. o art. 431 Kodeksu cywilnego, który wskazuje, że osoba sprawująca opiekę nad zwierzęciem ma obowiązek naprawienia szkody – nawet jeśli zwierzę uciekło lub się zabłąkało.