Latem widok osób z odkrytą klatką piersiową nikogo nie dziwi na plaży, nad jeziorem czy na kąpielisku. Wątpliwości pojawiają się jednak wtedy, gdy taki strój przenosi się do centrum miasta, sklepów, restauracji albo innych miejsc, które nie są przeznaczone do wypoczynku. Czy za chodzenie bez koszulki można dostać mandat? Na to pytanie odpowiedział prowadzący popularny profil "Prawo Marcina".
Skoro jest tak gorąco, to możesz zdjąć koszulkę i łazić po mieście z gołą klatą? Wątpliwości by nie było, gdybyśmy wyszli na spacer całkowicie nadzy. Wtedy moglibyśmy popełnić wykroczenie nieobyczajnego wybryku, za które grozi stówa mandatu – powiedział Marcin Kruszewski.
Zaznaczył, że w przypadku odsłoniętego torsu znaczenie ma przede wszystkim kontekst sytuacji. Jego zdaniem to samo zachowanie może być inaczej ocenione na plaży, a inaczej w przestrzeni miejskiej.
Prawnicy dyskutują na temat torsu mężczyzn. Bo ile każdy zgodzi się, że nagi tors na plaży jest akceptowalny, to już gorzej na mieście. Nie tylko psuje to estetykę, ale też może w jakiś sposób gorszyć. I z racji na kontekst [...] w takiej sytuacji też możliwe jest, że dostaniemy mandat. Taką interpretację podziela karnista prof. Mikołaj Mołecki - komentował.
Mandat za "gołą klatę" możliwy. Profesor podał podstawy prawne
Sprawdziliśmy, co w temacie mówił przywołany przez tiktokera prawnik. Wykładowca z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie zauważył, że eksponowanie torsu może być uznane za "przekroczenie norm współżycia społecznego", bo "nie jest w naszej kulturze zachowaniem codziennym".
Jako wyjątki wskazał niemowlęta i małe dzieci. Pozostali mogą być objęci art. 51 kodeksu wykroczeń, który penalizuje wybryk zakłócający spokój, porządek publiczny lub wywołujący zgorszenie. Z kolei art. 140 k.w. mówi o nieobyczajnym wybryku.
Oba przepisy posługują się bardzo ogólnymi i ocennymi określeniami. [...] Mimo elastyczności tych pojęć, przepisy wydają się zgodne z konstytucyjną zasadą określoności czynu karalnego, gdyż nie sposób wyliczyć ani nazwać poszczególnych przypadków naruszenia norm społecznych, godzących w obyczajność publiczną - pisał prof. Mikołaj Mołecki na łamach "Rzeczpospolitej".