Nagle wybuchł. Policjantka nie wytrzymała. "Nie krzyczy pan na mnie"
Po śmierci rodziców nieruchomość została podzielona na trzech spadkobierców. Jak relacjonuje, jeden z nich miał ogołocić dom z wyposażenia, wprowadzić lokatorów bez uzgodnienia z pozostałymi i dodatkowo nadużywać alkoholu.
Drugi z braci rzeczywiście znajduje się "pod wpływem". Podczas badania alkomatem urządzenie wskazuje wynik potwierdzający stan nietrzeźwości – kontrolka zapala się na czerwono. Atmosfera gęstnieje z każdą minutą. Emocje biorą górę nad zgłaszającym, który zaczyna podnosić głos i energicznie gestykulować. W tym momencie stanowczo reaguje policjantka: "Nie krzyczy pan na mnie!" – ucina, przywracając porządek interwencji.
Funkcjonariusze rozdzielają mężczyzn i starają się uspokoić sytuację. Każdy z braci zostaje wysłuchany osobno. Policja poucza ich o możliwościach rozwiązania sporu na drodze cywilnoprawnej, przypomina też o konsekwencjach zakłócania porządku oraz o odpowiedzialności za ewentualne zniszczenia mienia.
Czy interwencja zakończyła się mandatem, a może sprawa trafi dalej? Jakie dokładnie decyzje podjęli policjanci i czy konflikt udało się zażegnać? Odpowiedzi przynosi najnowszy fragment programu "Policjanci z sąsiedztwa". Zobacz więcej w Telewizji WP.