Nauczyciele o Librusie. "To zniewolenie"

Wiadomości przed północą wysyłane przez rodziców do nauczycieli i roszczeniowe reakcje na złe oceny dziecka. Polska szkoła ma dość elektronicznych dzienników i mówi o potrzebie zmian.

szkoła/ zdjęcie ilustracyjneszkoła/ zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Adobe Stock

Coraz częściej pojawiają się głosy krytyki nad systemem elektronicznych dzienniczków ucznia, z jakich korzystają szkoły i rodzice uczniów.

Powód? Nadmierna kontrola nad dziećmi i natychmiastowe reakcje rodziców na powiadomienia o złej ocenie lub nieobecności dziecka w Librusie.

Pisze o tym Gazeta Wyborcza. W rozmowie z dziennikarzami nauczyciele przyznają, że rodzice czasem tak szybko reagują na powiadomienia w dzienniczku ucznia, że o złej ocenie lub nieobecności wiedzą szybciej niż dziecko.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Pilarczyk o tragicznym wypadku syna Peretti: "Przerażajace. Szarżowanie po ulicy, to nie jest pokazywanie swoich jaj"

Często dzwonią też jeszcze w trakcie lekcji z reprymendą lub piszą z pretensjami do nauczycieli. Zdaniem środowiska nauczycielskiego takie praktyki nie wpływają dobrze na dzieci i ich umiejętności mierzenia się z porażką.

Mówi o tym małopolska kuratorka oświaty, Gabriela Olszowska.

Coś poszło nie tak. Już jako dorośli wpadliśmy w wielką rewolucję cyfrową i nikt nas nie nauczył, jak sobie z nią radzić - tłumaczy w rozmowie z dziennikarzami GW.

Olszowska dodaje, że zapisy o tym, jak należy korzystać z dzienników elektronicznych powinny znaleźć się w statutach szkolnych. Szczególnie wytyczne dotyczące szybkiej reakcji na oceny czy zachowanie, oraz jasny komunikat mówiący o tym, że nauczyciel nie ma obowiązku odpowiadać na wiadomości od rodziców po godzinie 23.

Wychowawcy mogą tłumaczyć, jak mądrze korzystać z dziennika i prosić rodziców, by powstrzymywali się od natychmiastowych reakcji na każdą ocenę. Prosić, by trochę poluzowali kontrolę i tłumaczyć, że dzieciom jest to bardzo potrzebne. Taka krótka psychoedukacja wykonana mimochodem, przy okazji różnych spotkań by się przydała - komentuje na łamach GW psycholog Tomasz Wojciechowski.
Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Wszystko wydał na imprezę. Oto co potem zrobił 28-latek
Wszystko wydał na imprezę. Oto co potem zrobił 28-latek
Horror w Tajlandii. Nie żyją 72 tygrysy
Horror w Tajlandii. Nie żyją 72 tygrysy
"Bądźmy szczerzy". Macron sceptycznie o pokoju w Ukrainie
"Bądźmy szczerzy". Macron sceptycznie o pokoju w Ukrainie
Jeffrey Epstein został zamordowany? Jego brat stawia sprawę jasno
Jeffrey Epstein został zamordowany? Jego brat stawia sprawę jasno
Dobre wieści z Lasów Janowskich. Stado żubrów znów się powiększyło
Dobre wieści z Lasów Janowskich. Stado żubrów znów się powiększyło
Kiedy sadzić bratki? Nie musisz czekać do wiosny
Kiedy sadzić bratki? Nie musisz czekać do wiosny
Okrucieństwo Rosjan. Polka była świadkiem. "Obudził mnie wybuch"
Okrucieństwo Rosjan. Polka była świadkiem. "Obudził mnie wybuch"
Niemiecki minister obrony o relacjach Trump–Putin. Witał go "jak kumpla"
Niemiecki minister obrony o relacjach Trump–Putin. Witał go "jak kumpla"
Będą kontrole i mandaty. Leśnicy reagują
Będą kontrole i mandaty. Leśnicy reagują
Kiedy sadzić cebulę dymkę? Nie przegap terminu
Kiedy sadzić cebulę dymkę? Nie przegap terminu
Paraliż. Droga S6 została zalana
Paraliż. Droga S6 została zalana
Prezydent Finlandii o porażce Rosji. Przegrała nie tylko strategicznie
Prezydent Finlandii o porażce Rosji. Przegrała nie tylko strategicznie