- To cykl "Blisko Świata", w ramach którego piszemy na o2.pl o kryzysach humanitarnych, konfliktach zbrojnych i innych ważnych wydarzeniach w różnych zakątkach globu.
- W tym odcinku naszym rozmówcą jest Fazel Hadi Ziarmal, zastępca koordynatora ds. medycznych z organizacji Lekarze bez Granic.
- W Afganistanie trwa potężny kryzys humanitarny. W szczególności dotyczy on dzieci.
- - Niektórzy pacjenci docierają do naszych placówek bardzo późno. Wielu pochodzi z odległych, trudno dostępnych terenów, a przez to, że zgłaszają się tak późno, nie każde dziecko da się uratować - przyznaje nasz rozmówca.
Kryzys w Afganistanie trwa. Miliony ludzi żyją na skraju ubóstwa. Państwo zmaga się z największym kryzysem humanitarnym od lat. Pomoc z zewnątrz jest ograniczona, bowiem od 5 lat, po wycofaniu się Amerykanów, władzę w Kabulu dzierżą talibowie.
Według UNICEF aż 3,7 mln dzieci poniżej piątego roku życia w Afganistanie jest narażonych na zwiększone ryzyko niedożywienia. Niektórzy ojcowie są gotowi sprzedać swoje córki za żony, by móc wyżywić pozostałe potomstwo. Walkę z tym niedożywieniem podejmują różne organizacje, w tym Lekarze bez Granic. Wśród nich jest Fazel Hadi Ziarmal, zastępca koordynatora ds. medycznych, który odpowiada za regiony na południu Afganistanu - Kandahar i Helmand.
Od początku 2026 r. obserwowaliśmy znaczący wzrost liczby pacjentów cierpiących na niedożywienie. Liczba ta jest wyższa niż w poprzednich latach i przewyższa o 30 proc. średnią z ostatnich trzech lat. Między styczniem a kwietniem 2026 r. przyjęliśmy około 1500 niedożywionych dzieci do naszego stacjonarnego programu leczenia żywieniowego w Helmandzie oraz ponad 570 pacjentów w prowincji Kandahar. Są to dzieci poniżej piątego roku życia. Większość ma mniej niż dwa lata. Często wynika to z faktu, że matki również są niedożywione i nie są w stanie karmić piersią - mówi o2.pl Fazel Hadi Ziarmal.
Część dzieci bez większych problemów zdrowotnych wynikających z niedożywienia da się leczyć ambulatoryjnie, o ile jest dostęp do żywności terapeutycznej. - Jednak niektóre wykazują poważne powikłania, takie jak zapalenie płuc, co wymaga leczenia w szpitalu. Inne przyjeżdżają bardzo późno, co wymusza natychmiastową stabilizację w celu ratowania ich życia - przyznaje medyk z Afganistanu.
Fazel Hadi Ziarmal wskazuje, że leczenie dzieci niedożywionych jest niezwykle trudne. Trzeba się wykazać dużą ostrożnością, aby pacjenta nie przekarmić, bowiem grozi to kolejnymi powikłaniami. - To delikatny proces, ale gdy dysponujemy wystarczającymi zasobami, widzimy dobre rezultaty. Oprócz leczenia medycznego mamy asystentów do spraw żywienia, którzy instruują matki i wspierają je w karmieniu piersią oraz prawidłowych nawykach żywieniowych - także po powrocie do zdrowia, aby zapobiec nawrotom - mówi o2.pl afgański medyk.
Kryzys w Afganistanie. Nie każde dziecko da się uratować
Lekarze bez Granic starają się zwiększać możliwości w zakresie pomocy dzieciom. Niestety, ograniczenie finansowania międzynarodowego na początku 2025 r. doprowadziło do zawieszenia działalności lub zamknięcia 445 placówek ochrony zdrowia, w tym 203 mobilnych zespołów zajmujących się zdrowiem i żywieniem. Kryzys pogłębiają także susza oraz napięcia polityczne w regionie. Organizacja apeluje do społeczności międzynarodowej o reakcję i środki na finansowanie programów żywnościowych. Bez tego wielu pacjentów nie uda się uratować.
Leczenie niedożywionych dzieci wymaga ogromnej troski, ale efekty są zazwyczaj bardzo dobre. Dzieci mogą w pełni wyzdrowieć, jeśli otrzymają odpowiednie wsparcie, więc wskaźnik przeżywalności jest wysoki, gdy leczenie przebiega prawidłowo - mówi dr Ziarmal. - Niestety, niektórzy pacjenci docierają do naszych placówek bardzo późno. Wielu pochodzi z odległych, trudno dostępnych terenów, a przez to, że zgłaszają się tak późno, nie każde dziecko przeżyje - przyznaje nasz rozmówca.
Jak dodaje, wskaźnik śmiertelności nie uległ jeszcze drastycznej zmianie w porównaniu do tego, co obserwowano wcześniej. - Odnotowaliśmy niewielki wzrost w Kandaharze w stosunku do roku 2025, ale ogólnie nie zaszły tu żadne drastyczne zmiany. Zmieniła się natomiast liczba pacjentów, która stale rośnie - zauważa afgański medyk.
Dr Ziarmal wskazuje, że póki co Lekarze bez Granic mają zasoby potrzebne do leczenia każdego, kto do nich trafia. - Niemniej jednak rosnąca liczba chorych zmusiła nas do zwiększenia mocy przerobowych, aby sprostać temu zapotrzebowaniu - dodał medyk.
Wojna trwa praktycznie od 40 lat
Afganistan to państwo o powierzchni ponad dwa razy większej niż Polska. Niekiedy poszukiwanie pomocy wymaga ogromnego poświęcenia. - Wielu chorych pochodzi z miejsc, gdzie brakuje jakichkolwiek niezawodnych środków transportu. Niektórzy muszą pożyczać pieniądze od sąsiadów, a inni są zmuszeni sprzedawać swój dobytek tylko po to, by pokryć koszty dojazdu do szpitala z dzieckiem - przyznaje przedstawiciel Lekarzy bez Granic.
Kiedy udaje się je uratować, radość malująca się na twarzach ich matek i rodzin daje całemu zespołowi medycznemu motywację do dalszej, ciężkiej pracy i ratowania jak największej liczby istnień. Takie historie nieustannie się powtarzają - przyznaje Fazel Hadi Ziarmal.
W państwie, które jest nieustannie pogrążone w kryzysie, niezwykle trudno zorganizować pomoc dla najuboższych. Dodatkowo od kiedy rządy sprawują talibowie, rola kobiet została zdegradowana. Nie mogą podjąć pracy, zatem nie są w stanie odpowiednio się wyżywić, by wykarmić swoje dzieci. Władze umywają też ręce, jeśli chodzi o stosowanie przemocy wobec kobiet. Za wszelkie przejawy buntu kobiet w stosunku do praw ustanawianych przez radykałów grozi więzienie.
Choć talibowie rządzą twardą ręką, dochodzi do starć. Niedawno ich przeciwnicy opanowali dystrykt Jaftali Sufla w prowincji Badachszan. Choć było to jedynie krótkotrwałe zdarzenie, ukazało ono, jak wewnętrznie napięta jest sytuacja w kraju.
Ponadto cały czas dochodzi do napięć z Pakistanem. Sąsiedni reżim jest oskarżany przez talibów o organizowanie zamachów w Afganistanie. Kilka miesięcy temu rozpoczęła się seria krwawych starć na granicy obu państw. W marcu około 400 pacjentów szpitala w Kabulu zginęło w nalocie. Zdaniem talibów odpowiedzialne za atak są władze w Islamabadzie.
- Podobnie jak wielu innych lekarzy, dorastałem w czasach konfliktu. W Afganistanie wojna trwa od ponad 40 lat. W niej się urodziliśmy i w niej dorastaliśmy. W rezultacie do pewnego stopnia przystosowaliśmy się do tych realiów. Każdy dzień przynosi nowe wyzwanie, nowy problem. Codziennie gdzieś brakuje zasobów. Przywykliśmy do pracy w tych ciągle stresujących warunkach - mówi Fazel Hadi Ziarmal.
Lekarz z Afganistanu apeluje o wsparcie. Każdy, kto chce pomóc medykom walczącym z potężnym kryzysem , może to robić tutaj.