Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
Łukasz Maziewski
Łukasz Maziewski
|

Nietoperze i krew. Dawny wróg ponownie uderzył w Afryce

396
Podziel się:

Niepokojące doniesienia z Afryki. Pojawiają się obawy, że wkrótce świat może stanąć w obliczu kolejnego potężnego kryzysu medycznego. Gwinea ogłosiła stan epidemii. Sprawcą jest jeden z najbardziej zabójczych wirusów znanych ludzkości - wirus ebola. Czy rzeczywiście jest się czego bać? Najnowsze doniesienia komentuje dla o2.pl ekspert, dr hab. Tomasz Dzieciątkowski.

Nietoperze i krew. Dawny wróg ponownie uderzył w Afryce
Ebola powróciła. W Gwinei ogłoszono epidemię. (PAP/EPA, PAP/EPA/AHMED JALLANZO, AHMED JALLANZO)

Władze niewielkiej, położonej nad Atlantykiem Gwinei ogłosiły w poniedziałek stan epidemii. W kraju pojawił się niewidzialny, groźny zabójca - wirus ebola. Zmarły co najmniej trzy osoby, kilka kolejnych jest zarażonych. Śmiertelność niektórych szczepów wirusa wynosi aż 90 proc. Co sprawia, że ebola jest tak groźna?

Spośród kilkudziesięciu mniejszych i większych fal zarazy, najgorsza była ta, która w latach 2013-2016 nawiedziła Liberię, Gwineę i Sierra Leone. Potwierdzono wtedy ponad 28,5 tys. przypadków, a zmarło aż 11,310 osób. Jak dotąd udało się uchronić Europie. Zdarzały się przypadki śmierci, jednak dotyczyły one np. zakonnic, które zaraziły się w Afryce i zostały przewiezione na leczenie do Europy. Jedyne dwa przypadki śmierci miały miejsce w Rosji, podczas wypadków w laboratoriach.

Zasadniczym problemem w przypadku wirusa ebola jest wysoka, sięgająca w przypadku niektórych jego szczepów nawet 90 proc. śmiertelność. Wynika to głównie z tego, że my - ludzie - jesteśmy dla niego niespecyficznym gospodarzem - mówi o2 dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Wirus ebola "pojawił się" na świecie - a w zasadzie został opisany - w drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku w ówczesnym Zairze. Choć przebieg wywołanej przez niego choroby jest często dramatyczny, to do tej pory udawało się utrzymać wirusa w ryzach.

Zobacz także: Nietoperze jak inkubatory. Są odporne na groźne wirusy
Od 1976 roku mieliśmy do czynienia głównie z pojedynczymi ogniskami epidemicznymi eboli. Problem pojawił się około 2014-2015 roku, gdy wirus przedostał się z mniejszych wsi do dużych miast Zachodniej Afryki - dodaje w rozmowie z o2 dr Dzieciątkowski.

Jeden wielki krwotok

Ebola, podobnie jak inne filowirusy, powoduje gorączkę krwotoczną. I choć, jak mówi dr Dzieciątkowski, pierwsze objawy są podobne do grypy (podwyższona temperatura, bóle gardła, mięśni, uczucie rozbicia), to potem - po około 5-7 dniach - sytuacja zmienia się na dużo gorszą. Z czasem do powyższych dochodzą bóle brzucha, głowy, klatki piersiowej, nudności, wymioty i biegunka. Uszkodzeniu ulega wątroba, a w ciele pojawiają się masywne krwotoki wewnętrzne. Zniszczona zostaje wyściółka jelit.

Co gorsza, wirus jest wysoce zaraźliwy. Przenosi się przez krew, ale także pot, łzy, ślinę oraz inne wydaliny i wydzieliny ludzkiego ciała. Do zarażenia może dojść także przez kontakt seksualny. W 9 na 10 przypadków zakażenie kończyło się cierpieniem i śmiercią.

Zdarzały się też przypadki, że wiremię (czyli obecność mogących się replikować wirusów) wykrywano także w płynie mózgowo-rdzeniowym, co wskazuje, że ebola może przekroczyć barierę krew–mózg, a tym samym może pełnić patogenną rolę w zapaleniu mózgu. Podczas pierwszych epidemii w latach 70. to właśnie to sprawiało, że niektórzy chorzy zachowywali się nietypowo lub wręcz groźnie dla innych.

Wspólny mianownik

Wirusa ebola i wiele koronawirusów łączy wspólny mianownik - przenoszą je nietoperze (choć wciąż nie ma pewności, czy pustoszący świat koronawirus SARS-CoV-2 pochodzi od tych właśnie zwierząt).

Czy w związku z tym mamy się czego bać w zmęczonej koronawirusem Europie? Dr Dzieciątkowski przekonuje, że nie.

Problem będzie miała przede wszystkim Gwinea. My – Europa czy Ameryka Płn. - zakładając rozsądek, zachowanie zasad bezpieczeństwa i tworzenie kordonów sanitarnych, powinniśmy być bezpieczni. Poza tym przeciwko wirusowi ebola są i działające leki, i opracowane uprzednio szczepionki - komentuje dla o2 dr Dzieciątkowski.

Warto również dodać, że w przeciwieństwie do koronawirusa powodującego Covid-19, wirus ebola, choć wysoce zakaźny, nie przeniesie się np. poprzez kaszlnięcie. A przynajmniej w jego odmianach niebezpiecznych dla ludzi. Istnieje bowiem odmiana wirusa, która rozprzestrzenia się drogą powietrzną: to tzw. ebola reston. Na przełomie lat 80. i 90., w miejscowości Reston, w USA, na tę odmianę chorowały niektóre gatunki małp, jednak nie powodowała ona choroby u człowieka.

"Wnętrze cuchnęło jak rzeźnia"

Jedną z pierwszych opisanych w XX w. gorączek krwotocznych (jest ich wiele rodzajów: denga, lassa, gorączka Zachodniego Nilu czy gorączka Lasu Kyasnur) była choroba marburska - wywoływana przez podobny do eboli wirus marburg. Pojawiła się ona pod koniec lat 60. XX wieku w RFN, kiedy pracownicy zoo zarazili się od koczkodanów zielonych. Potem uderzyła w Afryce.

Wśród zakażonych, którzy pomogli lepiej zrozumieć przebieg choroby, był dr Shem Musoke, który zajmował się zakażonym obywatelem Francji Charlesem Monetem. Francuz kilka dni wcześniej zwiedzał jaskinię Kitum na Górze Elgon. Choć nie wiadomo, co dokładnie zdarzyło się w jaskini, mógł - jak przypuszczano - zarazić się, wdychając zamienione w pył odchody nietoperzy. Leczący go lekarze, nie wiedząc, co mu jest, popełnili dramatyczny błąd i kazali mu lecieć samolotem do Nairobi.

Przypadek ten opisał Richard Preston w książce "Gorąca strefa". Po niemal 30 latach od wydania książki opis budzi emocje i oddaje grozę tamtych chwil.

Monet wymiotował czerwoną i czarną krwią. Wnętrze samolotu cuchnęło jak rzeźnia. Skórę na twarzy miał naciągniętą na kości, a jego oczy były rubinowoczerwone - opisuje Preston.

Monet został przyjęty do szpitala w Nairobi. Miał wysoką gorączkę, a czerwone oczy były efektem popękanych naczyń krwionośnych. Sekcja zwłok przyniosła upiorne wnioski: nerki i wątroba Francuza przestały działać - takie spustoszenie poczynił w nich wirus. Musoke, próbując ratować Moneta, sam się zaraził. Kilka dni po śmierci pacjenta zaczął uskarżać się na bóle pleców. Potem poczerwieniały mu oczy. Był na skraju śmierci, ale przeżył, a jego wiedza pozwoliła na lepsze zrozumienie mechanizmów zabójczej zarazy.

W 1995 r. ebola zaatakował w Ugandzie. Pojawiła się w miejscowości Kikwit. Ludzie, którzy nie mogli witać się poprzez uścisk dłoni, witali się, dotykając się łokciami. Tak jak my teraz.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(396)
Stolec
2 lata temu
Apropo nietoperzy właśnie są badane czy wypalą jako bajer na Corone a Chinom i tak nic nie zrobią bo są za mądre.Europa to tuman i gamoń w porównaniu do Chin. Poprzez chciwość i brak umiaru najbogatrzych którzy nie widzą tych na dole uczynili nas niczym.
Stolec
2 lata temu
Bo z tego, że będzie teraz rozmowa i klikniesz wyślij tak jak i ja kliknąłem mają pieniądze oraz z badań na reakcje publiczne. Dziś a nawet i już od dawna nie pisze się wszystkiego poto żeby ludziom coś przekazać czy poinformować tylko poto żeby zbadać reakcje tłumu ,oraz jego zamiary. To tylko taka szczera prawda Panie Redaktorze a teraz klikne ci klik wyślij i macie na dalsze zabawy kaskę.
ulas
2 lata temu
Odsyłam do artykułu na money.pl- Obligacje pandemiczne. Bank Światowy przygotowany na globalną katastrofę. Artykuł z 2017 i wszystko się sprawdza. DO 2020 przewidziano pandemię korony a później eboli i innych chorób z gorączką krwiotoczną. Dlatego wydano takie obligację. Kto wierzy w takie przypadki.
Tanatos
2 lata temu
Polscy ekolodzy nie pozwoliliby ruszyć żadnego nietoperza nawet gdyby połowa Polaków zmarła
KubaX
2 lata temu
czarnych i tak za dużo
Bacha
2 lata temu
Błagamy. Odizolujcie od nas ciemnogród - - Afrykę...
Kosmos
2 lata temu
Najgorsze to życie. Śmiertelność 100%!
Asdf
2 lata temu
Która Gwinea?? Bo są trzy.
Joke R
2 lata temu
Ale sobie dobrze robią tymi vyrusami. Ojojoj, orgia na całego. Tam kor0nka nie dotarła? Trzeba było coś innego wcisnąć.. ale mogli być bardziej kreatywni.. jak nie nietoperze z Wuhan to gacki z Afryki. A kto mądrzejszy to i tak widzi kto tu jest prawdziwym wampirem i doi z innych ile wlezie.
Hfhfjf
2 lata temu
Dlatego jestem za lepsze likwidacja "takich niezależnych mediów i portali" Nie będzie takich glupot
Ang
2 lata temu
Czy to chodzi o tą złośliwą odmianę nietoperzy o nazwie Netoperek ? Tak swoją drogą to bardzo im spółczuję nie mogą zdementować tych News.
Specjalista
2 lata temu
NIE będzie pandemii eboli ponieważ ma za dużą śmiertelność zanim się rozprzestrzeni to zabije wszystkich swoich przenosicieli a po drugie ebolą można się zakaźić jedynie przez kontakt z zakażonym
Bilu bez gate...
2 lata temu
Afrykę trzeba zdepopulować,a Europę straszyć
Angelika
2 lata temu
Tak swoją drogą to z tymi nietoperzami to już nawet nie jest śmieszne nik chyba w to nie wierzy.
...
Następna strona
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić