Nowy lokator w historycznym miejscu. "Trzymamy kciuki"
W samym centrum Warszawy, wśród historycznych ogrodów i pałacowych alei, pojawił się nowy mieszkaniec, którego obecność zaskoczyła nawet przyrodników.
Jak poinformowały w mediach społecznościowych Łazienki Królewskie, w jednej z nor na terenie parku zamieszkał borsuk. To pierwsze potwierdzone pojawienie się tego gatunku w tym miejscu.
Pierwszy borsuk w historii ogrodów
Kuny i łasice od dawna są znanymi bywalcami parkowych zakątków, jednak borsuk to zupełnie nowy rozdział w przyrodniczej historii Łazienek. Obecnie zwierzę przebywa w norze i trwa w zimowym spoczynku. Pracownicy parku podkreślają, że kluczowe jest teraz zapewnienie mu spokoju. Apelują do odwiedzających o ciszę i powstrzymanie się od ciekawskich wizyt w rejonie jego schronienia.
Jeśli borsuk poczuje się bezpiecznie, istnieje duża szansa, że zdecyduje się pozostać w ogrodach na dłużej. Wiosna może przynieść kolejne obserwacje - choć, jak zaznaczają opiekunowie terenu, będzie to możliwe wyłącznie wtedy, gdy człowiek nie zakłóci naturalnego rytmu zwierzęcia.
Kim jest nowy mieszkaniec?
Borsuk to największy przedstawiciel rodziny łasicowatych występujący w Polsce. Prowadzi głównie nocny tryb życia, dlatego spotkanie go w ciągu dnia należy do rzadkości. Charakterystyczne czarno-białe pasy na pysku pomagają mu w rozpoznawaniu osobników z własnej grupy, a potężne pazury czynią z niego znakomitego kopacza. Tworzone przez borsuki systemy nor potrafią funkcjonować przez wiele lat i obejmować rozległe podziemne korytarze.
Zimą borsuk nie zapada w klasyczną hibernację, ale przesypia długie okresy, korzystając z nagromadzonych zapasów tłuszczu. Coraz częściej obserwuje się go także w dużych parkach i terenach zielonych położonych w pobliżu miast - co jest efektem zarówno zmian środowiskowych, jak i rosnącej presji człowieka na naturalne siedliska.
Przedstawiciele Łazienek Królewskich przypominają, że choć borsuk może wyglądać "pluszowo", pozostaje dzikim zwierzęciem. Nie należy do niego podchodzić, dokarmiać go ani próbować fotografować z bliska. Takie zachowania mogą nie tylko go zestresować, ale też skłonić do opuszczenia bezpiecznego miejsca.