Nynek nie przeżył. Właściciel zgotował mu piekło. "Kara jest śmieszna"

Poseł Łukasz Litewka opublikował w mediach społecznościowych wstrząsającą historię psa Nynka. Zwierzę – jak relacjonuje parlamentarzysta – przez lata było bite, głodzone i zrzucane ze schodów. Mimo interwencji i prób ratunku, pies nie przeżył. Sprawca został skazany na 20 godzin prac społecznych miesięcznie. "To dowód na to, że w Polsce można bezkarnie katować zwierzęta" – napisał poseł.

Dramat katowanego psa Nynka. "Moje życie było koszmarem"Dramat katowanego psa Nynka. "Moje życie było koszmarem"
Źródło zdjęć: © Facebook | Łukasz Litewka
Danuta Pałęga

Historia została opisana z perspektywy samego psa. Nynek miał być wielokrotnie zrzucany ze schodów, tracił zęby i wzrok, był skrajnie wychudzony. Jak wynika z relacji, przez długi czas nikt skutecznie nie przerwał przemocy.

Dopiero gdy odebrano go właścicielowi, otrzymał opiekę i poczucie bezpieczeństwa. Niestety, było już za późno – organizm zwierzęcia nie wytrzymał lat cierpienia. Największe emocje wzbudził wymiar kary. Właściciel psa został skazany na 20 godzin prac społecznych miesięcznie. Zdaniem posła to symboliczna sankcja w obliczu tak drastycznego znęcania się nad zwierzęciem.

Dramat zwierząt. Szokujące warunki, chore psy i koty

Skala problemu w Polsce

Znęcanie się nad zwierzętami w Polsce wciąż pozostaje poważnym problemem. Z danych policji wynika, że każdego roku wszczynanych jest kilka tysięcy postępowań dotyczących przestępstw z ustawy o ochronie zwierząt. Najczęściej dotyczą one niewłaściwego utrzymywania zwierząt, bicia, głodzenia czy braku opieki weterynaryjnej.

Organizacje prozwierzęce alarmują, że rzeczywista skala zjawiska może być większa, ponieważ wiele przypadków nigdy nie zostaje zgłoszonych. Często przemoc wobec zwierząt ma miejsce "za zamkniętymi drzwiami" i przez długi czas pozostaje niewidoczna dla otoczenia.

Co grozi za znęcanie się nad zwierzętami?

Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, za znęcanie się nad zwierzęciem grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. W przypadku szczególnego okrucieństwa kara może wynieść nawet do 5 lat więzienia. Sąd może również orzec zakaz posiadania zwierząt, nawiązkę na cel związany z ochroną zwierząt oraz obowiązek zapłaty określonej kwoty na rzecz organizacji społecznych.

W praktyce jednak – jak pokazuje przypadek Nynka – wyroki bywają łagodniejsze, zwłaszcza gdy sąd uzna, że okoliczności sprawy nie kwalifikują się jako szczególne okrucieństwo lub gdy sprawca nie był wcześniej karany.

Gdzie zgłaszać podejrzenie znęcania się nad zwierzętami?

Każde podejrzenie przemocy wobec zwierzęcia można i należy zgłaszać. Gdzie zadzwonić? Przede wszystkim na numer alarmowy 112, ale też bezpośrednio na policję lub do straży miejskiej, do lokalnej organizacji prozwierzęcej lub powiatowego lekarza weterynarii.

Organizacje społeczne działające na rzecz ochrony zwierząt mają prawo uczestniczyć w interwencjach i – w określonych przypadkach – odebrać zwierzę właścicielowi.

Społeczna debata o karach

Historia Nynka wywołała w sieci falę oburzenia i ponownie otworzyła dyskusję o skuteczności prawa w zakresie ochrony zwierząt. Część komentujących domaga się zaostrzenia kar i obowiązkowych zakazów posiadania zwierząt dla sprawców przemocy.

Tragiczny los psa stał się symbolem szerszego problemu. Dla wielu osób to nie tylko pojedyncza sprawa, ale dowód na to, że system reaguje zbyt łagodnie wobec oprawców. A każda taka historia rodzi pytanie: ile podobnych dramatów wciąż pozostaje poza światłem opinii publicznej?

Wybrane dla Ciebie
Alarm w Brukseli. Nadchodzi moment bez powrotu. Stawka jest ogromna
Alarm w Brukseli. Nadchodzi moment bez powrotu. Stawka jest ogromna
Polska w kleszczach chłodu. W nocy przymrozki
Polska w kleszczach chłodu. W nocy przymrozki
Wybory na Węgrzech. Trump się nie kryje. Orban zachwycony. "Dziękuję!"
Wybory na Węgrzech. Trump się nie kryje. Orban zachwycony. "Dziękuję!"
Zakopali Mercedesa wartego 600 tys. zł. Taki mieli powód
Zakopali Mercedesa wartego 600 tys. zł. Taki mieli powód
Nagrali ciekawe wodne zjawisko. Leśnicy wyjaśniają: "To nie chia..."
Nagrali ciekawe wodne zjawisko. Leśnicy wyjaśniają: "To nie chia..."
Rachunek za prąd na 60 tys. zł. Emeryci spod Włodawy walczą z PGE
Rachunek za prąd na 60 tys. zł. Emeryci spod Włodawy walczą z PGE
Najsłynniejsza samowola budowlana w Polsce przechodzi do historii. Tak znika kosmiczna willa na dachu
Najsłynniejsza samowola budowlana w Polsce przechodzi do historii. Tak znika kosmiczna willa na dachu
Wybory na Węgrzech. Ostatni dzień Orbana. Zdradził swój sekret
Wybory na Węgrzech. Ostatni dzień Orbana. Zdradził swój sekret
84-latek umówił się na randkę z oszustem.  Śmierć na Gran Canarii
84-latek umówił się na randkę z oszustem. Śmierć na Gran Canarii
Złe wieści dla Orbana. Jest przekonany. "TISZA wygra"
Złe wieści dla Orbana. Jest przekonany. "TISZA wygra"
Strażak zmarł na warcie. Ruszyła zbiórka dla rodziny
Strażak zmarł na warcie. Ruszyła zbiórka dla rodziny
Tyle zapłacimy za krajowe truskawki. "Powiem, co dzieje się na moim polu"
Tyle zapłacimy za krajowe truskawki. "Powiem, co dzieje się na moim polu"