Ocalała z płonącego baru. Włoszka zabrała głos
W wyniku pożaru w barze "Le Constellation" w szwajcarskiej miejscowości Crans-Montana zginęło 41 osób, a ponad 100 zostało rannych. Wśród tych drugich była Sofia Donadio, która uległa rozległym oparzeniom. Dziewczyna pokazała blizny po tragedii.
Do zdarzenia doszło w noc sylwestrową w barze "Le Constellation" w miejscowości Crans-Montana. W lokalu wybuchł pożar. Ze względu na łatwopalne wyposażenie sali oraz brak drogi ewakuacyjnej doszło do potwornej tragedii. Zginęło 41 osób, blisko 120 zostało rannych. Śledztwo w sprawie tragedii prowadzi włoska i szwajcarska prokuratura.
Wobec małżeństwo Morettich, do którego należał lokal, toczy się postępowanie dotyczące nieumyślnego spowodowania śmierci, nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieumyślnego wywołania pożaru. Niedawno Jessica Moretti usłyszała dodatkowo zarzut sfałszowania faktury zakupu pianki, która zapaliła się feralnej nocy.
Tragedia w Szwajcarii. Włoszka zabrała głos
Jak podaje portal Milano Today, 16-letnia Sofia Donadio, uczennica liceum Virgilio w Mediolanie, która walczyła o życie po pożarze w "Le Constellation", po raz pierwszy zabrała publicznie głos. Nastolatka doznała rozległych oparzeń i uszkodzenia dróg oddechowych po wdychaniu toksycznego dymu. Mimo wielu miesięcy leczenia i licznych operacji nie traci nadziei. Jak podkreśla, chce mówić o swojej historii, aby pokazać, że ona i inni poszkodowani wciąż toczą trudną walkę o powrót do normalnego życia.
- Zdecydowałam się spotkać z dziennikarzami, ponieważ ludzie powinni wiedzieć, jak bardzo wszyscy walczymy - powiedziała Sofia.
Po początkowej hospitalizacji w Szwajcarii dziewczyna trafiła do Centrum Leczenia Ciężkich Oparzeń szpitala Niguarda w Mediolanie. To właśnie tam, po wybudzeniu ze śpiączki, usłyszała słowa, które do dziś dodają jej sił. - Pierwszą rzeczą, jaką powiedzieli mi lekarze, było to, że muszę znowu zacząć się uśmiechać i że nie mogę popaść w depresję - wspomina.
Od wypisu ze szpitala Sofia przeszła już około dziesięciu operacji. Regularnie poddaje się zabiegom laserowym, korzysta z terapii logopedycznej oraz pomocy psychologa. Przyznaje, że jej życie zmieniło się całkowicie. - Nawet przy najprostszych czynnościach, które kiedyś wykonywałam sama, teraz zawsze potrzebuję czyjejś pomocy. Choćby przy wzięciu prysznica - mówi 16-latka, cytowana przez Milano Today. Dodaje również, że blizny nie tylko widać, ale także nieustannie je odczuwa.
Mimo własnego cierpienia nastolatka stara się wspierać innych poszkodowanych i rodziny ofiar tragedii. Podczas wizyt w szpitalu zachęca ich, by się nie poddawali. - Muszą wiedzieć, że nadal mogą żyć i wrócić do tego, co robili wcześniej. Są przeszkody, ale można je pokonać - podkreśla.
Sofia przyznaje, że nie skupia się na postępowaniu sądowym dotyczącym tragedii. - Wolę myśleć o tym, jak iść naprzód - mówi. Jednak w rozmowie z dziennikarzami podzieliła się informacją, która pokazuje skalę nieodpowiedzialności właścicieli lokalu. Włoszka przekazała, że była w "Le Constellation" wieczorami od 27 grudnia. Wówczas zauważyła, że wyjście ewakuacyjne jest było zastawione stołkiem. - Zawsze były zamknięte łańcuchem i kłódką, które blokowały wyjście ewakuacyjne - dodała 16-latka.
Sprawa pożaru w Szwajcarii do dziś wywołuje ogromne oburzenie - nie tylko ze względu na liczbę ofiar, ale także ze względu na okoliczności, w jakich doszło do tragedii.