Ofiara ataku nożownika w Belfaście walczy o życie. Rodzina przekazała wieści

Rodzina Stephena Ogilviego, mężczyzny, który padł ofiarą brutalnego ataku nożownika w Belfaście, przekazała nowe informacje na temat jego stanu zdrowia. "The Mirror" podaje, że bliscy zaapelowali również o zakończenie przemocy w mieście, podkreślając, że są "zniesmaczeni" ostatnią falą zamieszek i niepokojów.

Rodzina ofiary nożownika w Belfaście zabrała głos.Rodzina ofiary nożownika w Belfaście zabrała głos.
Źródło zdjęć: © Facebook
Karol Osiński

Najważniejsze informacje

  • Rodzina Stephena Ogilviego przekazała, że 44-latek jest w stabilnym stanie.
  • Bliscy proszą o uszanowanie ich prywatności i zaprzestanie rozpowszechniania fałszywych informacji w internecie.
  • Po ataku w Belfaście doszło do zamieszek, a w sprawie napaści zarzuty usłyszał 30-letni mężczyzna.

Jak podaje "The Mirror", rodzina Stephena Ogilviego przekazała komunikat za pośrednictwem policji Irlandii Północnej. 44-latek został ranny w poniedziałkowy wieczór podczas ataku nożem na Kinnaird Avenue w północnym Belfaście, a bliscy podkreślili, że teraz liczy się przede wszystkim jego leczenie.

Rodzina ofiary ataku w Belfaście wydała komunikat

W oświadczeniu rozpowszechnionym przez policję rodzina napisała: "Nasz bliski jest w stabilnym stanie i w tej chwili skupiamy się wyłącznie na jego powrocie do zdrowia" - cytuje ich oświadczenie "The Mirror". Bliscy dodali też, że fala nieprawdziwych wpisów w mediach społecznościowych zmusiła ich do publicznego wyjaśnienia sytuacji.

Wcześniej rodzina informowała, że mężczyzna stracił jedno oko. Teraz ponowiła apel o zachowanie spokoju i uszanowanie jej prywatność:

Prosimy media i opinię publiczną o danie nam przestrzeni. Potrzebujemy prywatności, aby skupić się na rodzinie, bez kamer i spekulacji w mediach społecznościowych, czytamy w oświadczenia rodziny ofiary ataku.

Wrzenie po ataku w Belfaście

Po poniedziałkowym ataku w Belfaście i innych miejscach Wielkiej Brytanii doszło do protestów i zamieszek. We wtorek uczestnicy wrzucali koktajle Mołotowa do domów i podpalali pojazdy. Część rodzin ewakuowano z mieszkań. W środę wieczorem znów było niepokojnie w mieście.

Według dostępnych informacji na Antrim Road grupa protestujących wyrywała cegły z zabudowy i rozbijała kostkę brukową młotami, by mieć czym rzucać w policję. Rodzina Stephena Ogilviego odcięła się od takich działań i zaznaczyła, że odpowiedzią na ich dramat może być wyłącznie pokojowy protest.

W tym samym oświadczeniu bliscy napisali: "Nie chcemy, by ta straszna sprawa była wykorzystywana do dzielenia ludzi lub podsycania wrogości". Bliscy ofiary podziękowali też mieszkańcom, którzy ruszyli z pomocą podczas ataku, oraz służbom ratunkowym i personelowi medycznemu. Zaapelowali, by osoby mające informacje mogące pomóc w śledztwie, zgłaszały się na policję. W sprawie napaści przed sądem stanął już 30-letni Hadi Alodid z Sudanu, oskarżony o atak.

Wybrane dla Ciebie