Okrucieństwo Rosjan. Polka była świadkiem. "Obudził mnie wybuch"

Czwartej zimy od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę sytuacja dla ludności cywilnej jest wyjątkowo trudna - w wielu miejscach brakuje prądu, wody i ciepła z powodu rosyjskiego ostrzału. - Widać wyraźnie, że po tej zimie ludzie mają w sobie dużo mniej siły i nadziei - przyznaje Helena Krajewska z Polskiej Akcji Humanitarnej.

Cztery lata od pełnoskalowej inwazji Rosji. Tak żyją ludzie Cztery lata od pełnoskalowej inwazji Rosji. Tak żyją ludzie
Źródło zdjęć: © PAH | Helena Krajewska
Rafał Strzelec

24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, choć wojna tak naprawdę trwała już wcześniej - od 2014 roku, gdy "zielone ludziki" Władimira Putina zajęły Krym i część Donbasu. Konflikt mocno doświadcza ludność cywilną. Ukraińcy giną w atakach rakietowych i dronowych, cierpią z powodu doznanych obrażeń. Marzną w domach, bo Rosjanie uderzają w infrastrukturę krytyczną. Często przez wiele godzin nie mają prądu i wody. Ta zima jest jedną z najgorszych.

Sytuację na miejscu zna doskonale Helena Krajewska z Polskiej Akcji Humanitarnej, która odwiedzała Ukrainę wielokrotnie. Jak mówi, PAH organizuje pomoc w obwodzie charkowskim, gdzie ma swoje biuro i stałych pracowników. Jest to wsparcie finansowe, psychologiczne, prawne.

Obecnie skupiamy się na pomocy zimowej. Potrzeby są ogromne. Dostawy prądu są ograniczone, wiele osób nie stać na paliwo ani na opał, taki jak drewno czy pellet. Dlatego pomagamy zwłaszcza na terenach wiejskich i chcemy rozwijać nasze działania w tym zakresie. Podpisujemy wiele umów, na przykład z radami miast czy dzielnic w Charkowie, aby być jednymi z pierwszych, którzy reagują po ostrzałach - mówi Helena Krajewska w rozmowie z o2.pl.

Ukraina. Ludzie marzną w domach. Ogrzewają się butelkami

Potrzeby mieszkańców Ukrainy są zróżnicowane. W miastach całe dzielnice toną w mroku po rosyjskich ostrzałach. Nie ma prądu, ogrzewania i ciepłej wody.

Tak było w ostatnich tygodniach, kiedy trzeba było awaryjnie spuścić wodę z systemu ciepłowniczego w Charkowie. Wiele osób, w tym nasi pracownicy, straciło ogrzewanie w domach - opowiada Helena Krajewska.

Nieco inaczej jest na wsi. Tutaj ludzie korzystają z własnych źródeł energii, ale nie mają środków, by na przykład nabyć opał czy alternatywnych możliwości w zakresie dostaw prądu.

W domach jednorodzinnych można postawić generator, czego nie da się zrobić w mieszkaniach. Tam mieszkańcy korzystają raczej ze stacji ładujących i wykorzystują krótkie okresy dostępności prądu, często nocą, by naładować urządzenia. W miastach wiele osób nie ma już dostępu do gazu, podczas gdy na terenach wiejskich nadal jest on częściej dostępny. Pod pewnymi względami łatwiej jest więc mieszkać w domu jednorodzinnym, ale wiąże się to również z dodatkowymi kosztami i trudnościami - mówi przedstawicielka PAH.

Dużym problemem są wysokie bloki w miastach. Gdy nie ma prądu, lokatorzy są uwięzieni na wyższych piętrach. Osoby starsze, z niepełnosprawnościami czy ograniczoną mobilnością często nie są w stanie zejść z wysokich pięter, by dotrzeć do schronów czy punktów pomocy. Pozostają sami w zimnych, czterech ścianach.

Popularnym sposobem ogrzewania się jest nalewanie wrzątku do butelek i wkładanie ich pod kołdrę lub do śpiwora. Niektórzy wykorzystują sprzęt turystyczny, np. małe piecyki gazowe. Jednak wiele osób nie ma ani wiedzy, ani środków, by korzystać z takich rozwiązań - opowiada Helena Krajewska.

Charków na celowniku

Charków jest jednym z największych miast Ukrainy. Rosjanie, nie mogąc go zdobyć, stosują taką samą taktykę, jak wobec innych "niepokornych" miast. Robią wszystko, by uczynić życie w nim nieznośnym. Charków jest regularnym celem ataków z użyciem rakiet i dronów. Jeden z ataków nastąpił 20 lutego - Rosjanie uderzyli w blok mieszkalny.

Byłam jego świadkiem. Obudził mnie potężny wybuch. Alarm trwał już wcześniej, ale nie było czasu na reakcję. Od momentu wykrycia zagrożenia do uderzenia mija często kilkanaście sekund, bowiem Charków znajduje się bardzo blisko granicy. Syreny czasem włączają się dopiero po uderzeniu - wspomina Helena Krajewska.

Sytuacja powtórzyła się w nocy z 23 na 24 lutego. W wyniku ostrzału obwodu charkowskiego i jego stolicy rannych zostało 11 osób, w tym dwoje dzieci. Jak dodaje nasza rozmówczyni, Charków cierpi mocno, ale to Kijów w ostatnim czasie jest nieustannym celem. Ataki są skierowane głównie na infrastrukturę krytyczną. Czasem rakiety lecą nad Charkowem, ale przelatują dalej i uderzają w Sumy lub w Kijów właśnie. Mieszkańców dręczą również rosyjskie drony.

Pojawiają się zarówno w nocy, jak i w dzień. Do miasta przylatują tanie drony z ładunkiem wybuchowym do 5 kilogramów, ale także Szahedy. Nawet tuż przed naszą rozmową pojawiło się ostrzeżenie o dronach nad miastem. To dzieje się cały czas. Mimo to Charków funkcjonuje - działają sklepy, kawiarnie, odbywają się wystawy. Jednocześnie miasto jest wyraźnie pokiereszowane wojną. Praktycznie w każdym budynku ktoś stracił kiedyś okno, balkon - mówi przedstawicielka PAH.

Czwarty rok wojny. "Ludzie mają mniej siły"

Do Charkowa i do innych miast w Ukrainie często trafiają ludzie bezpośrednio z miejscowości przyfrontowych. Helena Krajewska rozmawiała z ludźmi z Kupiańska. Rosjanie twierdzili, że w listopadzie 2025 roku zajęli miasto, ale Ukraińcy przeprowadzili kontratak i odbili je z rąk najeźdźców.

W tym tygodniu rozmawiałam z osobami ewakuowanymi z Kupiańska - głównie starszymi, o ograniczonej mobilności. Wiele z nich próbowało wyjechać samodzielnie, ale nie było to możliwe z powodu zagrożenia. Mówili, że ciągły ostrzał sprawiał, że nie dało się tam dalej żyć. Jak sami powiedzieli: "Po prostu było strasznie. Nie chcieliśmy spędzić ostatnich miesięcy czy lat życia w ten sposób". Podobne historie słyszałam od osób ewakuowanych z obwodu donieckiego w ten weekend. Nawet jeśli warunki życia były tam chwilowo lepsze (był prąd, była woda), codzienny strach i brak poczucia bezpieczeństwa były nie do zniesienia. Ludzie bali się, że gdy pójdą spać, już się nie obudzą. Niektórzy stracili już swoje domy i nie mają dokąd wracać - przyznaje przedstawicielka PAH.

Czwarty rok wojny źle wpływa na morale społeczeństwa. Negocjacje toczą się od miesięcy, ale nie przynoszą efektów. Ludzie coraz bardziej są pozbawieni wszelkich złudzeń.

Widać wyraźnie, że po tej zimie ludzie mają w sobie dużo mniej siły i nadziei. To nie jest tylko zmęczenie. To ogromny ciężar psychiczny i fizyczny, który narastał przez ostatnie miesiące. Kiedy człowiekowi jest po prostu cały czas zimno, naprawdę trudno znaleźć w sobie motywację do dalszego działania, tę wewnętrzną siłę, żeby po prostu iść dalej - mówi Krajewska.

I dodaje: - Pamiętam, że w zeszłym roku, kiedy pytałam mieszkańców, czy ich zdaniem pokój albo choćby zawieszenie broni może nastąpić w 2025 roku, wiele osób odpowiadało bardzo spokojnie, ale też bardzo realistycznie: że to nie jest kwestia miesięcy, ani nawet roku. Że to są raczej lata. Najlepiej rozumieją to osoby, które żyją najbliżej frontu, w miejscach takich jak Słowiańsk, Kramatorsk, czy w przygranicznych miejscowościach w obwodzie sumskim, charkowskim.

Jak mówi na zakończenie rozmowy, Ukraińcy nie chcą już być nazywani ludźmi "niezłomnymi". - To słowo, choć brzmi dobrze, w pewnym sensie umniejsza ich doświadczeniom, cierpieniu. A one są dużo trudniejsze, bardziej złożone i bardzo realne, szczególnie kiedy jest się tam, na miejscu. To jest chyba myśl, którą najbardziej chciałabym zostawić czytelnikom - podsumowuje Helena Krajewska.

Polska Akcja Humanitarna pomaga w Ukrainie bezustannie od 2014 roku. Możesz stać się częścią tej pomocy: https://pah.org.pl/wplac

Rafał Strzelec, dziennikarz o2.pl

Wybrane dla Ciebie
Wszystko wydał na imprezę. Oto co potem zrobił 28-latek
Wszystko wydał na imprezę. Oto co potem zrobił 28-latek
Horror w Tajlandii. Nie żyją 72 tygrysy
Horror w Tajlandii. Nie żyją 72 tygrysy
"Bądźmy szczerzy". Macron sceptycznie o pokoju w Ukrainie
"Bądźmy szczerzy". Macron sceptycznie o pokoju w Ukrainie
Jeffrey Epstein został zamordowany? Jego brat stawia sprawę jasno
Jeffrey Epstein został zamordowany? Jego brat stawia sprawę jasno
Dobre wieści z Lasów Janowskich. Stado żubrów znów się powiększyło
Dobre wieści z Lasów Janowskich. Stado żubrów znów się powiększyło
Kiedy sadzić bratki? Nie musisz czekać do wiosny
Kiedy sadzić bratki? Nie musisz czekać do wiosny
Niemiecki minister obrony o relacjach Trump–Putin. Witał go "jak kumpla"
Niemiecki minister obrony o relacjach Trump–Putin. Witał go "jak kumpla"
Będą kontrole i mandaty. Leśnicy reagują
Będą kontrole i mandaty. Leśnicy reagują
Kiedy sadzić cebulę dymkę? Nie przegap terminu
Kiedy sadzić cebulę dymkę? Nie przegap terminu
Paraliż. Droga S6 została zalana
Paraliż. Droga S6 została zalana
Prezydent Finlandii o porażce Rosji. Przegrała nie tylko strategicznie
Prezydent Finlandii o porażce Rosji. Przegrała nie tylko strategicznie
Pyton utknął w zmywarce. Akcja trwała godzinę
Pyton utknął w zmywarce. Akcja trwała godzinę
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2