Ostrzega w sprawie Iranu. "Wojna mogłaby trwać bez końca"
Zbrojenie kurdyjskich bojowników, jako "zastępstwa" dla wojsk lądowych USA w Iranie może doprowadzić do katastrofalnej wojny domowej – ocenił w podcaście Deep Dive David Patrikarakos, brytyjski komentator polityczny, cytowany przez Daily Mail.
Patrikarakos skomentował doniesienia wskazujące na to, że Donald Trump rozważa wsparcie zbrojne dla Kurdów, by wywołać powstanie w Iranie. Przypomnijmy, że operacja USA i Izraela trwa od 28 lutego. Już pierwszego dnia w ataku zginął najwyższy przywódca Ali Chamenei. W Iranie odnotowano ponad tysiąc ofiar, zatopiono fregatę. W odwecie Iran atakuje wiele krajów regionu, w tym Zjednoczone Emiratu Arabskie, Arabię Saudyjską, Kuwejt, Bahrajn, Izrael, a nawet Cypr.
Melina Shirazi, dziennikarka o irańskich korzeniach, wskazuje, że Kurdowie mogliby działać jako ochotnicy. - Mogliby zająć budynki władz, posterunki policji, bazy IRGC i tworzyć strefy wyzwolone - powiedziała w podcaście. - Walka na pograniczu odciągnęłaby wojsko od stolicy - dodała.
Shirazi podkreśla, że IRGC już uderza w kurdyjskie bazy w Iraku. - Słyszymy o rozmowach Trumpa z kurdyjskimi liderami. To może oznaczać postawienie "boots on the ground" (dosł. buty na ziemi, czyli wejście militarne do danego kraju przyp. red), jednak bez udziału "naszych butów" - oceniła. USA wcześniej współpracowały z Kurdami w Iraku i Syrii, także za pierwszej administracji Trumpa.
David Patrikarakos, brytyjski komentator polityczny, ostrzega przed rozbiciem Iranu wzdłuż linii etnicznych. Uważa, że to byłaby "totalna katastrofa".
Rozpad Iranu wzdłuż linii etnicznych to ostatnia rzecz, jakiej ktokolwiek chce. To prosta droga do wojny domowej, która mogłaby trwać bez końca - stwierdził.
Dodał, że ewentualne wsparcie zapewne byłoby obwarowane gwarancjami jedności państwa. Ekspert ocenia, że obecnie trwa kalkulacja kosztów i ryzyk, a scenariusz sukcesu byłby dla USA znaczącą korzyścią.
Zwraca też uwagę na Rosję i Chiny. - Gdybym był Xi lub Putinem, patrzyłbym na z mieszanymi uczuciami - powiedział. - Z jednej strony Ameryka pokazała, że jest gotowa eliminować ludzi, których uznaje za zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa. Z drugiej strony prawdopodobnie cieszą się, widząc USA ugrzęzłe w Iranie. Mniej Patriotów trafia teraz do Ukrainy - ocenił David Patrikarakos.
Jeśli USA i Izrael trwale zakończą rządy reżimu i w Teheranie pojawi się choćby z grubsza racjonalna władza, to będzie to ogromne zwycięstwo. Ameryka na tym zyskuje - podsumował.
W tle pozostaje pytanie, czy potencjalne zaangażowanie kurdyjskich bojowników nie zwiększy ryzyka długiej destabilizacji. Eksperci ostrzegają, że krótkoterminowa przewaga militarna może przynieść długoterminowe koszty dla bezpieczeństwa w regionie i pozycji USA.