Popchnął 80-latkę i uciekł. Policja ujawnia. Poszli do niego do pracy

Na początku czerwca ustalono tożsamość mężczyzny, który w maju potrącił 80-letnią kobietę na ul. Pilczyckiej we Wrocławiu, a potem ją popchnął i uciekł z miejsca zdarzenia. Na policję zgłosił się pełnomocnik 42-latka. – Mężczyzna czuł tę presję organów ścigania i funkcjonariuszy, którzy deptali mu po piętach – ujawnia podkom. Aleksandra Freus w rozmowie z TVP Wrocław.

Rowerzysta wkrótce usłyszy zarzutyRowerzysta wkrótce usłyszy zarzuty
Źródło zdjęć: © Facebook
Aneta Polak

Po niespełna miesiącu od bulwersującego zdarzenia wrocławska policja poinformowała, że ustalono tożsamość rowerzysty, który potrącił i popchnął 80-letnią Walentynę Wnuk. Seniorka upadła na ziemię, a mężczyzna uciekł, nie udzielając kobiecie pomocy. Zdarzenie, które miało miejsce 11 maja br. przy ul. Pilczyckiej we Wrocławiu, zostało zarejestrowane przez kamery monitoringu.

Podkom. Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu opowiedziała o okolicznościach, które doprowadziły do ustalenia tożsamości rowerzysty.

Mężczyzna czuł tę presję organów ścigania i funkcjonariuszy, którzy - można powiedzieć - deptali mu po piętach. Wiedział, że stracił anonimowość – powiedziała podkom. Aleksandra Freus w rozmowie z TVP Wrocław.

– Pojawiliśmy się też w jego miejscu pracy, pytając o niego i przedstawiając jego wizerunek współpracownikom. Ta wiedza najpewniej przyczyniła się do tego, że mężczyzna - nie osobiście, bo za pomocą pełnomocnika - zgłosił się na komisariat policji Wrocław-Fabryczna – przyznała policjantka.

Przypomnijmy – dr Walentyna Wnuk to znana działaczka, doradczyni prezydenta Wrocławia ds. seniorów oraz członkini Wrocławskiej Rady Seniorów.

Mężczyzna powiedział do mnie coś obraźliwego, usłyszałam słowa w rodzaju: "stara babo". Odpowiedziałam spokojnie: "Dlaczego pan nie zadzwonił dzwonkiem? Przyspieszyłabym". Wtedy rowerzysta uderzył mnie kierownicą w prawy bark. Po chwili zsiadł z roweru i z dużą siłą popchnął mnie na betonowy chodnik. Upadłam, a on natychmiast odjechał – relacjonowała poszkodowana kobieta w rozmowie z "Gazetą Wrocławską".

Według "Gazety Wrocławskiej" mężczyzna nie usłyszał jeszcze zarzutów. Ma poznać je po długim weekendzie.

Wybrane dla Ciebie