Oszustwa romantyczne i "love bombing". Walentynki pod lupą NASK

Oszustwa romantyczne, czyli inicjowanie relacji miłosnej w celu wyłudzania pieniędzy lub danych może być wykorzystywane przez cyberprzestępców w okresie walentynek — przyznaje ekspertka NASK Anna Kwaśnik, cytoewana przez Polską Agencję Prasową.

Romantyczne oszustwa. NASK ostrzegaRomantyczne oszustwa. NASK ostrzega
Źródło zdjęć: © Getty Images | witthaya_prasongsin
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • CBZC w 2025 r. zgłosiło 244 oszustwa romantyczne; to ok. 100 więcej niż rok wcześniej.
  • NASK ostrzega przed profilami tworzonymi z użyciem sztucznej inteligencji i „love bombingiem”.
  • Policja wskazuje przypadki utraty od 10 tys. zł do 240 tys. zł w schematach wyłudzeń i romance baiting.

Ekspertka NASK Anna Kwaśnik zwraca uwagę, że walentynki sprzyjają aktywności cyberprzestępców. Jak podaje PAP, ci wykorzystują presję na poznanie partnera w aplikacjach randkowych i mediach społecznościowych. Według danych przekazanych NASK przez Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości w 2025 r. odnotowano 244 oszustwa matrymonialne, o ok. 100 więcej niż w 2024 r. Najczęściej pieniądze tracą osoby po 65. roku życia, a mężczyźni częściej niż kobiety zgłaszają próby oszustwa.

Schemat polega na budowaniu fałszywej relacji, aby wyłudzić pieniądze lub dane. Sprawcy tworzą fikcyjną tożsamość i tygodniami zdobywają zaufanie ofiary. Kwaśnik podkreśla, że to nie są szybkie akcje, lecz długotrwałe manipulacje emocjami. W rozmowie z PAP ekspertka ostrzega przed zwiększoną liczbą kontaktów przez aplikacje i social media wokół 14 lutego.

Sceny na S17. 19-latka wcześniej udawała kochającą wnuczkę

Według NASK przestępcy coraz częściej przygotowują dopracowane profile z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. To utrudnia wykrycie fałszu na podstawie błędów językowych czy niespójności. W efekcie wiadomości i zdjęcia lepiej pasują do legendy, np. "biznesmena" w delegacji czy "żołnierza" na misji. Taki zabieg ma wzbudzić współczucie i skłonić do przelewów pod pretekstem nagłych wydatków.

Panuje błędne przekonanie, że oszustwo romantyczne to kilka wiadomości i od razu pojawia się prośba o pieniądze. Bardzo często jest tak, że cyberprzestępcy, którzy próbują nas nakłonić do przesłania pieniędzy, budują z nami relację tygodniami, żebyśmy zakochali się w nich czy po prostu zaufali tym osobom - zaznaczyła ekspertka w rozmowie z PAP.

Głośne przypadki i „romance baiting”

Policja odnotowuje realne straty finansowe. Mieszkanka powiatu starogardzkiego miała przekazać 240 tys. zł mężczyźnie podającemu się za "niemieckiego biznesmena" rzekomo pracującego w Dubaju. W innym przypadku 60-latka z Wodzisławia Śląskiego straciła 60 tys. zł po kontakcie z "górnikiem na kontrakcie w Kambodży". W obu historiach prośby o pieniądze pojawiły się dopiero po zbudowaniu silnej więzi.

Osobną metodą jest tzw. romance baiting. Oszuści proponują inwestycje jako "bezpieczne i dochodowe", często pokazując początkowe, niewielkie zyski. 29-latek z Siedlec miał wpłacić 10 tys. zł, wykonując przelewy i płatności kartą zgodnie z instrukcjami "analityków". Gdy próbował wypłacić środki z fałszywej platformy, natrafił na ostrzeżenia i zrozumiał, że to oszustwo.

Szantaż intymnymi materiałami i "love bombing"

Trzeci typ ataku to wyłudzenie materiałów intymnych i późniejszy szantaż. 15 stycznia mieszkaniec powiatu myślenickiego niemal padł ofiarą takiego procederu po kontakcie z rzekomą "Filipinką". Po przeniesieniu rozmowy na zewnętrzny komunikator został nakłoniony do wysłania nagich zdjęć; gdy odmówił żądaniom finansowym, zgłosił sprawę na policję. To przykład, jak szybko zaufanie bywa wykorzystywane do presji i gróźb.

Kwaśnik wskazuje sygnały ostrzegawcze: "love bombing"(nagłe wyznania, komplementy), rozmowy o pieniądzach, zachęty do inwestowania w kryptowaluty i unikanie rozmów telefonicznych lub wideo. Rekomenduje weryfikację zdjęć profilowych i obecności w mediach społecznościowych.

Dobrą praktyką jest sprawdzenie, czy zdjęcia… nie zostały skradzione z innych profili lub wytworzone przez sztuczną inteligencję — wyjaśniła w rozmowie z PAP.

Co robić, gdy padniemy ofiarą?

NASK apeluje o zgłaszanie przypadków na policję, nawet jeśli towarzyszy temu wstyd. - Jeśli będziemy częściej ostrzegać o tego rodzaju oszustwach i o nich mówić, pokazywać skalę, to być może cyberprzestępcy będą mieli świadomość, że nie są nieuchwytni — powiedziała ekspertka. Zgłoszenie pomaga służbom identyfikować wzorce działania, a innym użytkownikom szybciej rozpoznać oszustwo. W okresie walentynek czujność i weryfikacja rozmówcy mają kluczowe znaczenie.

Źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie