Pies pomoże rozwiązać sprawę Jaworka? Sędzia pyta o kluczowy dowód
Jednym z bohaterów procesu ciotki Jacka Jaworka, która oskarżona jest o ukrywanie potrójnego mordercy stał się jej pies. Z zeznań świadków wynika, że czworonóg zachowywał się inaczej niż zwykle. Miał m.in. obsikiwać pomieszczenie, gdzie ukrywał się Jaworek.
Trwa proces ciotki Jacka Jaworka. Teresa D. jest oskarżona o ukrywanie swojego siostrzeńca, który (jak ustalili śledczy) w nocy z 9 na 10 lipca 2021r zamordował brata, bratową i ich 17-letniego syna. 76-latce grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Ciało Jacka Jaworka znaleziono 19 lipca 2024r. na terenie kompleksu sportowego w Dąbrowie Zielonej. To niedaleko miejsca zamieszkania Teresy D. Śledczy ustalili, że kobieta ukrywała mordercę przez 3 lata. Jaworek miał przebywać w specjalnie przygotowanym pokoju, za meblościanką.
"Fakt" pisze, że podczas trwającego przed Sądem Rejonowym w Myszkowie procesu Teresy D. pojawił się wątek psa kobiety. Bobik (tak wabi się zwierzę) miał w okresie między 2021 i 2024 rokiem zachowywać się dziwnie. Wspominała o tym Monika N., siostrzenica Teresy D.
Kobieta (jak podaje "Fakt") tłumaczyła przed sądem, że pies obsikiwał przedpokój i "oznaczał swój teren". Szczególnie interesowały go miejsca, gdzie miał chować się Jaworek.
Od pewnego czasu Bobek sikał w przedpokoju, wcześniej tego nie robił - powiedziała w sądzie Monika N., cytowana przez "Fakt".
Kobieta była zaskoczona zachowaniem psa. Jej ciotka tłumaczyła, że "to wina starości".
Ciotka mówiła, że Bobek jest stary i dlatego sika. Twierdziła, że była z nim u weterynarza, ale na starość nie ma rady - twierdziła przesłuchiwana kobieta.
Sędzia dopytywał o to, czy zdaniem Moniki N. zachowanie psa mogło być spowodowane ukrywaniem się w domu Jacka Jaworka. Według kobiety było to "możliwe". Nie była ona jednak w stanie odpowiedzieć na więcej pytań. Przekazała, że nigdy nie widziała Jaworka w domu ciotki, nie odwiedzała jej zbyt często, a także zasłaniała się utratą pamięci.