Pochodzi z Ugandy. Walczył dla Rosjan
Richard Akantoran pochodzi z Ugandy w Afryce i walczył dla Rosjan. Mężczyzna przekonuje, że miał obiecywaną dobrze płatną pracę, bo w swoim kraju zarabiał 50 dolarów miesięcznie. Po wylądowaniu w Rosji od razu trafił do armii.
Ugandyjczyk walczył dla Rosjan, ale w końcu postanowił zdezerterować. W nocy postanowił uciec i poddać się Ukraińcom w okolicach Łymanu w Donbasie. Nagranie z nim opublikowała 63. Brygada Zmechanizowana.
Sceny na S19. Za kierownicą 20-letni Ukrainiec. Nagle wysiadł z auta
Richard Akantoran ma 44 lat i do Rosji przyjechał z Ugandy. W kraju zostawił żonę i dwie córki. W Kampali, stolicy Ugandy, pracował m.in. w supermarkecie i kierowca motocyklowej taksówki. Zarabiał 50 dolarów miesięcznie.
Pewnego dnia ktoś zaczepił mnie na ulicy i powiedział, że są jest praca w Rosji - w supermarkecie, w fabryce, jako ochroniarz na lotnisku, jako sprzątacz – i że to są dobrze płatne prace. Zgodziłem się. Na miejscu powiedzieli, że dołączam do armii - mówi Akantoran.
W nagraniu mówi, że zdecydował się na ucieczkę. Gdy dotarł do ukraińskiego wojska, żołnierze pomogli mówi i mówili, że jest "w bezpiecznych rękach".
Do moich afrykańskich braci, gdziekolwiek jesteście – ostrzegam was i mówię wam prawdę. Obiecują wam dobrze płatną pracę w Rosji. A traficie do wojska. Oni kłamią. Oni nie mówią prawdy. Wyobraźcie sobie bitwę. Wyobraźcie sobie, że giniecie za nic. Lepiej zostańcie w Afryce. Nie przyjeżdżajcie. Nie dajcie się oszukać - mówi Akantoran na filmie.