Popularny ksiądz znika z internetu. "Decyzją moich przełożonych"
Na facebookowym profilu znanego i lubianego kapłana, Teodora Sawielewicza, pojawiła się informacja o sporych zmianach w jego kapłańskiej drodze. Twórca religijnego kanału "Teobańkologia" nie będzie już aktywny w internecie. Trafi też do innej parafii.
W piątek, 27 lutego, na Facebooku pojawiło się oświadczenie księdza Teodora Sawielewicza na temat zmian w jego kapłańskim życiu. "Decyzją moich przełożonych zostałem posłany do posługi jako wikariusz w parafii pw. NMP Matki Kościoła we Wrocławiu od 1 marca 2026 r. Przyjmuję to zadanie z wiarą i w duchu miłości do Kościoła" - napisał kapłan.
Ksiądz Sawielewicz wyjaśnił również, że nie będzie działał w sieci. "Moja obecność w internecie pozostaje zawieszona. Ten czas traktuję jako możliwość większego skupienia na posłudze parafialnej i spokojnego rozeznania dalszej mojej drogi przez moich przełożonych" - dodał.
Jednocześnie uspokoił wiernych, że mający dziś 645 tys. subskrybentów, religijny kanał "Teobańkologia", który założył na YouTube w 2017 roku, nadal będzie działał. Zachęcił do dalszego uczestnictwa w tym dziele i wspólnych modlitw.
Popularny ksiądz znika z internetu. "Decyzją moich przełożonych"
Przypomnijmy: w styczniu br. "Gazeta Wyborcza" opublikowała artykuł, w którym na temat ks. Sawielewicza wypowiedziała się pewna kobieta o pseudonimie "Anna". Złożyła ona skargę do kurii na duchownego w sprawie jego zachowania. Twierdziła, że rozmowy, jakie prowadzili podczas internetowego kierownictwa duchowego, miały charakter intymny. Do zarzutów odniósł się sam zainteresowany.
Wyrażam skruchę, szczery żal i biorę pełną odpowiedzialność za błędne rozwiązania duszpasterskie, praktyki modlitewne i porady, które 7-8 lat temu prowadziłem wobec Pani Anny (imię zmienione, użyte w artykule). Chcę podkreślić swoje szczere intencje niesienia pomocy oraz to, że modlitwa opisana w artykule odbywała się przez telefon w styczniu 2019 roku i nie zawierała żadnych zachęt do popełnienia jakiegokolwiek grzechu. Od tego czasu moja wiedza, doświadczenie oraz procedury bezpieczeństwa w kontaktach duszpasterskich uległy całkowitej zmianie - pisał ks. Sawielewicz na Facebooku.
Kapłan przekazał również, że jako kleryk i jako kapłan "nigdy nie był w żadnej intymnej relacji z Panią Anną, ani w jakimkolwiek związku z kimkolwiek".