Pożar w Crans-Montana. Rodziny wciąż bez odpowiedzi. Rośnie gniew

Drugi dzień po tragicznym pożarze w barze Le Constellation w Crans-Montana upływa pod znakiem skrajnych emocji. Jak podaje szwajcarski dziennik Tages-Anzeiger, kurort próbuje odnaleźć równowagę między bólem a pozorami normalności. Przed spalonym lokalem pojawiają się kwiaty i znicze, a nieopodal turyści z nartami na ramionach kierują się w stronę kolei linowej.

epaselect epa12621608 People pay their respects to the victims with flowers near the area where an unidentified origin fire broke out at the 'Le Constellation' bar and lounge leaving people dead and injured, during New Year's celebration, in Crans-Montana, Switzerland, 02 January 2026. According to the police, several dozen people lost their lives in the fire that devastated the bar 'Le Constellation' on New Year's Eve in the Swiss Alps resort of Crans-Montana. Around one hundred people were also reported injured. EPA/JEAN-CHRISTOPHE BOTT Dostawca: PAP/EPA.Kwiaty, świece i gniew. Crans-Montana po dramatycznym pożarze
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/JEAN-CHRISTOPHE BOTT
Danuta Pałęga

W bezpośrednim sąsiedztwie baru atmosfera pozostaje jednak ciężka. To tutaj, jak informuje Tages-Anzeiger, dominuje rozpacz, gniew i bezradność. Jedna z matek szuka swojego 16-letniego syna. Z trudem powstrzymując łzy, apeluje przed kamerami o pomoc: "Nie wiem, gdzie jest od ponad 30 godzin. Jeśli jest w szpitalu, nie wiem w którym, jeśli w kostnicy, to nie wiem w której."

Kobieta ociera łzy i nie chce już nic więcej mówić. W pośpiechu udaje się do centrum kongresowego, gdzie bliscy ofiar próbują uzyskać jakiekolwiek informacje. Jak podaje szwajcarski dziennik 20 Minuten, udało się zidentyfikować już 113 osób, które w noc sylwestrową bawiły się w lokalu.

"Apokalipsa". Koszmar w Szwajcarii. Opowiedział, co widział

Głos mieszkańców i świadków

Na miejscu tragedii pojawili się dziennikarze z całego świata. Nawet osoby niezwiązane bezpośrednio z ofiarami nie kryją poruszenia. Jeden z mieszkańców Genewy, posiadający w Crans-Montana wakacyjny apartament, przyznaje, że skala dramatu porusza tysiące ludzi. Podkreśla, że młodzi są przyszłością i powinni być szczególnie chronieni.

Nie brakuje też głosów krytycznych. Inżynier mieszkający w pobliżu lokalu zastanawia się, czy bar był odpowiednio zabezpieczony. W jego ocenie wiele elementów — od sufitu, przez wentylację, po schody — mogło nie spełniać norm bezpieczeństwa. Te wątpliwości podziela część lokalnej społeczności.

"Wybuchła panika"

Jednym ze świadków zdarzenia jest młody mężczyzna o imieniu Ferdinand, który przebywał w barze w chwili wybuchu pożaru. Jak relacjonuje Tages-Anzeiger, widział moment, gdy tzw. zimne ognie dotknęły sufitu, powodując zapłon. Próbował ugasić płomienie wodą z butelki, jednak bezskutecznie. Chwilę później w lokalu zapanowała panika.

Ferdinand nagrał dramatyczne chwile telefonem i przekazał materiały mediom. Otwarcie mówi o swojej złości i domaga się wyjaśnienia przyczyn tragedii, kierując zarzuty w stronę właścicieli lokalu.

Śledztwo w toku

Coraz więcej wskazuje na to, że źródłem pożaru mogły być zimne ognie umieszczone na butelkach szampana, choć — jak podkreśla Tages-Anzeiger — nie zostało to jeszcze oficjalnie potwierdzone. Śledztwo trwa, a do wnętrza osłoniętego baru regularnie wchodzą i wychodzą specjaliści ds. bezpieczeństwa pożarowego.

Wszystko odbywa się pod czujnym wzrokiem mieszkańców i mediów, które wciąż czekają na odpowiedzi na pytania, co doprowadziło do tej tragedii. Zginęło 40 osób, ponad 100 zostało rannych, w tym wiele poważnie. Szwajcarska policja potwierdziła, że wśród poszkodowanych znalazł się jeden Polak.

Wybrane dla Ciebie
17-latek wpadł pod pociąg, gdy wnosił wózek. Jest pilny apel
17-latek wpadł pod pociąg, gdy wnosił wózek. Jest pilny apel
Głośny pożar w Moskwie. Chcą dożywocia dla oskarżonych
Głośny pożar w Moskwie. Chcą dożywocia dla oskarżonych
"Wiele hipotez". Głos śledczych po tragicznej śmierci ciężarnej 26-latki
"Wiele hipotez". Głos śledczych po tragicznej śmierci ciężarnej 26-latki
Zapłacili miliony grzywny. Rosyjski tankowiec uwolniony z Francji
Zapłacili miliony grzywny. Rosyjski tankowiec uwolniony z Francji
Chciał przekupić policjantów. "Jeden banknot"
Chciał przekupić policjantów. "Jeden banknot"
Kamera uchwyciła nastolatki. Nawet się nie kryły. Ręce opadają
Kamera uchwyciła nastolatki. Nawet się nie kryły. Ręce opadają
"To realne zagrożenie". Eksperci biją na alarm ws. szczepień
"To realne zagrożenie". Eksperci biją na alarm ws. szczepień
Masz bukszpan w ogrodzie? Już teraz zrób ten oprysk
Masz bukszpan w ogrodzie? Już teraz zrób ten oprysk
Zrobiło się niezręcznie. Zapytali Trumpa o walentynki
Zrobiło się niezręcznie. Zapytali Trumpa o walentynki
To ona rozpętała aferę Epsteina. Ujawnili wrażliwe informacje
To ona rozpętała aferę Epsteina. Ujawnili wrażliwe informacje
W aucie nie było kierowcy. Wezwali policję. Tragiczny finał
W aucie nie było kierowcy. Wezwali policję. Tragiczny finał
30 ton odpadów na działce w gminie Zadzim. Jest akt oskarżenia
30 ton odpadów na działce w gminie Zadzim. Jest akt oskarżenia