Premierzy jadą do Kijowa. Były oficer BOR: "Kto ich stamtąd wyciągnie?"

Premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jarosław Kaczyński wyruszyli we wtorek, 15 marca 2022 roku, do atakowanego przez rosyjskie wojska Kijowa. Prezes Rady Ministrów oraz szefowie rządów Czech i Słowenii jadą w sam środek wojny jako reprezentanci Rady Europejskiej. Były oficer Biura Ochrony Rządu w rozmowie z dziennikarzem portalu o2.pl przyznał, że uznaje ten pomysł za dalece nieodpowiedzialny.

Polish Prime Minister Mateusz Morawiecki during the Lublin Triangle (Ukraine, Poland, Lithuania) Summit at Royal Castle in Warsaw, Poland, on March 14, 2022. (Photo by Mateusz Wlodarczyk/NurPhoto via Getty Images)Mateusz Morawiecki w towarzystwie premierów Słowacji i Słowenii jedzie do Kijowa
Źródło zdjęć: © GETTY | Mateusz Wlodarczyk/NurPhoto, NurPhoto
Łukasz Maziewski

O wizycie Morawieckiego i Kaczyńskiego w Ukrainie poinformowała we wtorek, 15 marca, Kancelaria Premiera. Politycy mają odbyć spotkanie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim oraz premierem Ukrainy Denysem Szmyhalem.

W Ukrainie trwa otwarta wojna, a z kraju tego uciekać próbują miliony obywateli. Aktualna sytuacja rodzi dla służb bardzo poważne problemy. W opinii byłego oficera Biura Ochrony Rządu do takiej wizyty nie powinno dziś dojść, a na pewno nie powinien się na nią zgodzić obecny szef Służby Ochrony Państwa.

Nasz rozmówca zaznacza, że nie ma formalnego wymogu, by przy zabezpieczeniu wizyty VIP-ów w kraju objętym konfliktem stacjonowało Wojsko Polskie. Jak jednak przekonuje, "istnieje jeszcze zdrowy rozsądek", a tego szefowi Służby Ochrony Państwa "mogło zabraknąć". Były oficer przypomina, że SOP, choć wyekwipowana i uzbrojona, nie jest formacją wojskową.

Ja, jako szef, nie zgodziłbym się na wykonanie takiego zadania. To jest głupota premiera, wicepremiera Kaczyńskiego i dowódcy SOP. Szef Służby Ochrony Państwa powinien walnąć pięścią w stół i powiedzieć, że nie puści swoich ludzi. A potem iść i w spokoju złożyć dymisję, bo po czymś takim i tak raczej zostałby odwołany. Ale pokazałby, że ma jaja - mówi o2.pl płk Maciej, weteran służby w Biurze Ochrony Rządu z doświadczeniem w kilku placówkach Bliskiego Wschodu.

Były oficer przypomina też, że obecny komendant SOP ppłk Paweł Olszewski ma za sobą doświadczenia z misji w krajach objętych konfliktami. Tym bardziej nasz rozmówca dziwi się, że wydano zgodę na wysłanie podległych mu ludzi w tak trudną misję.

W takiej sytuacji, jaka jest w Ukrainie, nie planuje się wizyt tego rodzaju. W Iraku, kiedy pojawiali się politycy rangi premiera, to oprócz naszych ludzi z BOR, obstawiali wizytę żołnierze z naszych wojsk specjalnych, a ich jeszcze Amerykanie. A tu? Kijów jest oblężony. Dookoła niego armia ukraińska toczy częściowo działania partyzanckie. Należy założyć, że nie mają łączności między sobą, a co dopiero z ochroną delegacji. I jeszcze ten pociąg! Kto ich, k... mać, wyciągnie stamtąd, jak zrobi się jakiś smród?! - wścieka się były oficer.

Podaje też inny argument. W jego opinii błędem było podanie do wiadomości daty wyjazdu i sposobu transportu. Zupełnie inaczej, jak mówi, postępowała np. amerykańska Secret Service. Informacje o tym, że prezydent USA odwiedził żołnierzy w bazie wojskowej, pojawiały się na długo po tym, jak głowa państwa była już bezpieczna w Air Force One, wysoko nad ziemią, a często już po wylądowaniu w USA.

Podnosi także argument, że utrudniona może być ewentualna ewakuacja z pociągu w razie ataku. Artykułuje konkretne pytania, np. czy będą pojazdy do ewakuacji, czy w SOP są opracowane plany ewentualnościowe na wypadek ataku wrogich sił, właściwe rozpoznanie tras potencjalnej ewakuacji itp.

Nie jedziesz na wojnę, żeby na nią popatrzeć, bo up... ci łeb. Proste. Kompletny idiotyzm ze strony rządu i szefa SOP. On nie powinien pełnić tej służby, bo stanowi zagrożenie dla swoich ludzi - mówi ze złością nasz rozmówca.

Przekonuje, że "Hans" (jak nazywają nieoficjalnie szefa SOP funkcjonariusze służby) powinien pójść do premiera i odmówić wykonania zadania. Jak jednak dodaje, służby odpowiedzialne za ochronę najważniejszych osób w państwie często boją się reagować i sprzeciwiać ochranianym przez siebie politykom.

Były oficer przypomina m.in. kazus z, podobnej do obecnej, wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji. Wtedy, w 2008 roku, również trwała tam wojna. Agresorami również byli Rosjanie. Dowódca statku powietrznego odmówił wtedy lądowania. Uznał je za zbyt niebezpieczne. Efekt? Odszedł z Sił Powietrznych i z armii w ogóle.

Na koniec zaś nasz rozmówca stawia pytanie o tzw. "rules of engagement", czyli "zasady prowadzenia ognia". Co się stanie, jeśli np. dojdzie do ataku na pociąg i któryś z członków polskiej ochrony zastrzeli rosyjskiego żołnierza, choćby nawet w obronie własnej? Na jakich zasadach ma być prowadzona walka i z jakimi konsekwencjami? Tym bardziej, że Rosjanie, jak twierdzi były oficer, raczej nie przywitają delegacji przed Kijowem chlebem i solą.

W normalnych warunkach to ochrona kraju przyjmującego strzela. Na wojnie jest inaczej, a tu już w ogóle. Szykujmy plac pod kolejny pomnik i datę pod rocznicę, bo w takich miejscach SOP nie jest w stanie w pełni zabezpieczyć takiej wizyty - kończy były oficer.

Rosyjski dron w polskiej przestrzeni powietrznej? Specjalista uspokaja

Wybrane dla Ciebie
Polacy uwielbiają ten kierunek. Od 1 marca zapłacą więcej za wizę
Polacy uwielbiają ten kierunek. Od 1 marca zapłacą więcej za wizę
Ostania rozmowa Trumpa z Maduro. Wyciekły szczegóły
Ostania rozmowa Trumpa z Maduro. Wyciekły szczegóły
Rolnicy załamani. "Sytuacja jest dramatyczna"
Rolnicy załamani. "Sytuacja jest dramatyczna"
Nie będzie potrzebna spirala. Tak udrożnisz odpływ
Nie będzie potrzebna spirala. Tak udrożnisz odpływ
Kiedy sadzić czosnek? Termin już blisko
Kiedy sadzić czosnek? Termin już blisko
Afera w USA. Ujawniono wycieczki biskupa. Skandal obyczajowy
Afera w USA. Ujawniono wycieczki biskupa. Skandal obyczajowy
Miniaturowy drapieżnik sprzed 150 mln lat. Odkryto go w Portugalii
Miniaturowy drapieżnik sprzed 150 mln lat. Odkryto go w Portugalii
"El Mencho" nie żyje. Tak służby wytropiły lidera gangu
"El Mencho" nie żyje. Tak służby wytropiły lidera gangu
Bożenko, gdzie ty jesteś? Serca drżą. Niepokojące wieści
Bożenko, gdzie ty jesteś? Serca drżą. Niepokojące wieści
Dolny Śląsk po roztopach. Alarm na Czarnej Wodzie, ostrzeżenia na Kwisie i Kaczawie
Dolny Śląsk po roztopach. Alarm na Czarnej Wodzie, ostrzeżenia na Kwisie i Kaczawie
Bill Gates przyznał, co łączyło go z Rosjankami. W tle sprawa Epsteina
Bill Gates przyznał, co łączyło go z Rosjankami. W tle sprawa Epsteina
Leśnik aż wyjął telefon. Coś takiego na oczach pana Kazimierza
Leśnik aż wyjął telefon. Coś takiego na oczach pana Kazimierza