Putin straszy Unię Europejską. Chce zakręcić kurek
Prezydent Władimir Putin grozi wstrzymaniem dostaw gazu do Europy. Kreml sugeruje przekierowanie surowca na inne rynki.
Najważniejsze informacje
- Putin zapowiedział, że Rosja może sama przerwać dostawy gazu do UE przed wejściem nowych ograniczeń.
- Rosja rozważa przekierowanie surowca na rynki, które „otwierają się” przez kryzys na Bliskim Wschodzie.
- Udział rosyjskiego gazu w imporcie UE spadł z 40 proc. w 2021 r. do 6 proc. w 2025 r.
Rosyjski przywódca próbuje wykorzystać napięcia na Bliskim Wschodzie, by wymóc na Unii Europejskiej rewizję planów odchodzenia od rosyjskich paliw.
Według rosyjskiego medium "Agientstwo. Nowosti", na które powołuje się tsn.ua Władimir Putin sugeruje, że Moskwa może uprzedzić kolejne unijne ograniczenia i samodzielnie wstrzymać przepływ gazu do Europy. Kreml łączy ten scenariusz z przekierowaniem wolumenów tam, gdzie jak twierdzi popyt i ceny są wyższe.
Z wypowiedzi Putina wynika, że w Unia Europejska rozważane są dalsze limity zakupu rosyjskiego gazu, a do 2027 r. - całkowity zakaz. W tej sytuacji Moskwa sygnalizuje gotowość do "zakręcenia kurka" jeszcze wcześniej. Rosyjski lider zasugerował też, że amerykańskie firmy miałyby opuścić Europę i przenieść dostawy tam, gdzie bardziej się to opłaca.
Małgorzata Rozenek o powrocie do „DD TVN”. „Widzowie bardzo jasno wydali werdykt”
Putin straszy Unię Europejską. Rosja nie jest liderem
Mimo gróźb, obraz rynku nie sprzyja Moskwie. Po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę udział rosyjskiego gazu rurociągowego w imporcie UE skurczył się z czterdziestu do zaledwie sześciu procent w 2025 r. Rosja spadła na czwarte miejsce wśród dostawców, za Norwegią, USA i państwami Afryki Północnej. To oznacza, że Europa w znacznym stopniu przebudowała łańcuchy dostaw.
Możliwe, że bardziej opłaca się nam po prostu teraz wstrzymać dostawy na rynek europejski. Pójść na te rynki, które się otwierają, i tam się umocnić - powiedział Putin.
Od początku działań zbrojnych w Iranie ceny rosyjskiej ropy rosną wraz z globalnymi notowaniami. Nie przekłada się to jednak na wyższe przychody Moskwy, bo nabywcy domagają się obniżek.
Dziennikarze podkreślają, że Rosja przez lata sprzedawała w Europie gaz drożej niż w Chinach, dlatego dostęp do unijnego rynku pozostaje dla niej atrakcyjny. Jednocześnie spadek udziału do 6 proc. i dywersyfikacja dostawcy w UE ograniczają siłę oddziaływania rosyjskich gróźb.
W tej sytuacji najważniejsze będzie to, jak szybko Bruksela wprowadzi kolejne ograniczenia oraz czy nowe rynki, na które liczy Kreml, rzeczywiście będą w stanie przyjąć tyle towarów.