Ręczne zbiory wiśni do lamusa. Odważna diagnoza rolników
Mechaniczny zbiór wiśni w Polsce szybko zyskuje na znaczeniu. Bracia Stolarz, sadownicy z Lubelszczyzny, w rozmowie z kobietawsadzie.pl ocenili, że za 3 do 5 lat większość wiśni przemysłowych będzie zbierana kombajnami, a ręczna praca stanie się wyjątkiem. Z kilku powodów.
Bracia Tomasz i Piotr Stolarzowie z Kluczkowic niedaleko Opola Lubelskiego prowadzą gospodarstwo rolne. Uprawiają 2,5 hektara wiśni. Pierwsze zbiory (odmiany Łutówka) rozpoczną się pod koniec lipca. Kolejne (np. Kelleris i Nefris) dojrzeją kilka tygodni później.
Względy pogodowe nie są jedyną niewiadomą, która wpływa na zyski gospodarzy. Te zależą również od pracowników. Gdy nie uda się zatrudnić odpowiedniej liczby osób do zbioru owoców, można zanotować straty. Aby ich uniknąć i zmniejszyć koszty, coraz popularniejsza staje się usługa mechanicznego zbioru.
Coraz więcej zakładów przetwórczych i mroźni skupuje wiśnie zbierane mechanicznie do skrzynek z przeznaczeniem na mrożenie. Dodatkowo w latach z niższymi zbiorami mroźnie są bardziej otwarte na taki surowiec - opowiadali bracia Stolarz w kobietawsadzie.pl
Proces odbywa się dzięki nowoczesnym kombajnom. Jeden hektar wiśni można zebrać średnio w 6 godzin. Jeśli teren jest dogodny, ten czas można skrócić o 2 godziny. Maszyny pracują z prędkością od 600 metrów do 2 km /h. Tempo zależy także od ilości owoców, sposobu ich zbioru oraz przygotowania plantacji.
Coraz więcej nowych sadów projektowanych jest od początku z myślą o zbiorze mechanicznym. Uważamy, że za 3 do 5 lat większość wiśni przemysłowych będzie zbierana kombajnami. Otrząsarki nadal pozostaną obecne w starszych sadach, ale ich udział będzie systematycznie malał - zapowiedzieli rolnicy.
Zbiory mechaniczne wiśni. Liczba pracowników jest mniejsza
Zwrócili uwagę, że mechanizacja wyraźnie ogranicza zapotrzebowanie na ludzi. Do obsługi jednego kombajnu i przy zbiorze do skrzynek potrzeba od 6 do 8 osób. Do zbiorów ręcznych potrzebna była większa liczba pracowników.
Tegoroczny sezon wiśniowy zapowiada się słabiej niż zwykle. Bracia Stolarz szacują, że w sadach po wiosennych przymrozkach zostało zaledwie ok. 20 proc. normalnego plonu. Z ich rozmów z producentami z innych regionów wynika, że średnio w kraju zbiory mogą sięgnąć ok. 50 proc. potencjału.