Sąsiedzki konflikt skończył się wizytą policji. "Proszę ze mnie nie szyderować"
Kobieta nie kryła emocji relacjonując funkcjonariuszom spór z sąsiadem. – I tak o z taką pięścią, co nie? Tylko spróbuj spojrzeć albo wyjść – powiedziała, opisując zachowanie mężczyzny.
Policjant wyjaśnił jej jednak, że w przypadku znieważenia czy podobnych zachowań sprawa nie zawsze jest ścigana z urzędu. W takich sytuacjach odbywa się to w trybie prywatnoskargowym, co oznacza, że to pokrzywdzony musi złożyć sprawę w sądzie, co wiąże się z koniecznością wniesienia opłaty.
Ja mam płacić? – zapytała kobieta, nie kryjąc oburzenia.
Policjanci spokojnie próbowali wytłumaczyć, że takie są obowiązujące przepisy. Wyjaśniali, że w przypadku spraw prywatnoskargowych sąd wymaga złożenia odpowiedniego wniosku i uiszczenia opłaty.
Proszę ze mnie nie szyderować, bo jestem za stara – odpowiedziała zdenerwowana kobieta.
Mimo emocji funkcjonariusze postanowili porozmawiać także z drugim uczestnikiem konfliktu – sąsiadem emerytki. Jak wyglądała jego wersja wydarzeń? Zobaczcie fragment programu "Policjanci z sąsiedztwa". Zobacz więcej w Telewizji WP.