Składował 190 zwłok i oszukiwał rodziny zmarłych. Teraz usłyszał wyrok

Właściciel domu pogrzebowego w Kolorado (USA), który w zapuszczonym budynku składował 190 zwłok, a rodzinom zmarłych przekazywał fałszywe prochy, w piątek został skazany na 20 lat więzienia. Informację o wyroku przekazała agencja AP.

Mężczyzna został skazany na 20 lat więzieniaMężczyzna został skazany na 20 lat więzienia
Źródło zdjęć: © Getty Images, X
Aneta Polak

W piątek zapadł wyrok w sprawie właściciela zakładu pogrzebowego z Penrose, niewielkiego miasteczka na południe od Denver. Mężczyzna został uznany za winnego oszustwa wobec rodzin zmarłych oraz defraudacji ok. 900 tys. dolarów federalnych środków przeznaczonych na wsparcie w czasie pandemii Covid-19.

Skandal w domu pogrzebowym w Kolorado

Śledczy odkryli w 2023 r. 190 zwłok w różnym stadium rozkładu, które były przechowywane w kilku pomieszczeniach zaniedbanego budynku. Ciała leżały jedne na drugich, a miejsce było opanowane przez robactwo. Według ustaleń, zwłoki składowano tam od 2019 do 2023 r.

Właściciel przyznał się do zaplanowania oszustwa. Według CNN, prokuratorzy federalni domagali się 15 lat więzienia, a adwokat mężczyzny wnioskował o 10 lat.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Poród w chłopskiej chacie. Zaskakujące zwyczaje sprzed 100 lat

"Bardzo żałuję swoich czynów" – powiedział mężczyzna, cyt. przez CNN. – "Wciąż nienawidzę siebie za to, co zrobiłem" – dodał.

W sierpniu właściciel zakładu pogrzebowego ma stanąć przed sądem w osobnej sprawie dotyczącej zbezczeszczenia 191 ciał. Odpowiedzialność poniesie także współwłaścicielka zakładu. To żona wspomnianego mężczyzny.

Fałszywe prochy. Tak oszukiwał rodziny

Wiele rodzin dopiero po interwencji służb dowiedziało się, że ich bliscy nie zostali skremowani, a prochy, które im przekazano, były fałszywe.

Sprawa wywołała poruszenie nie tylko w USA. Prawda ujrzała światło dzienne, ponieważ sąsiedzi domu pogrzebowego zaalarmowali stróżów prawa, informując o nieprzyjemnym zapachu roznoszącym się po okolicy.

Źródło: PAP, CNN

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie