Spór o "protomiasto" pod Szczecinem. Archeolodzy ostrzegają
Doniesienia o odkryciu najstarszego protomiasta północnej Polski w Przylepie wywołały spór wśród archeologów. Dr Marcin Dziewanowski uznaje je za przełomowe, inni badacze nazywają je przesadą i jak dowiedział się serwis wszczecinie.pl, zapowiadają list otwarty.
Najważniejsze informacje
- Dr Marcin Dziewanowski ogłosił odkrycie "protomiasta" z wczesnego neolitu pod Szczecinem.
- Naukowcy z regionu podważają tezę o wyjątkowości znaleziska i krytykują metodologię.
- Zapowiadają list otwarty. Autor badań deklaruje odpowiedź po publikacji dokumentu.
Pierwsze informacje o rzekomym „protomieście” na pograniczu gmin Dobra i Kołbaskowo obiegły lokalne media i wywołały poruszenie. O odkryciu mówi dr Marcin Dziewanowski z Pracowni Archeologiczno-Konserwatorskiej "Jastrzębiec", który od lat działa w rejonie Przylepu-Ostoi-Mierzyna. Jak podaje serwis wszczecinie.pl, badacz twierdzi, że skala stanowiska ma znaczenie międzynarodowe i dotyczy początków urbanizacji w Europie Środkowej.
Kontrowersje wokół "protomiasta" pod Szczecinem. Archeolodzy zapowiadają list otwarty.
Dr Dziewanowski podkreśla wagę odkrycia i szeroki kontekst osadniczy.
Osada w Przylepie-Ostoi-Mierzynie należy do najcenniejszych zabytków wczesnego neolitu na Niżu Polskim. Znaleziska ceramiczne, krzemienne i skalne pozwalają badać nie tylko lokalne osadnictwo, ale też kontakty między społecznościami neolitycznymi w Europie Środkowej. To stanowisko daje unikalny wgląd w początki wielkich skupisk ludności w Europie Środkowej i stanowi istotny punkt odniesienia dla historii urbanizacji przedhistorycznej - powiedział cytowany przez "Głos Szczeciński" badacz.
Z odmiennym spojrzeniem występują archeolodzy ze Szczecina. - Nie negujemy tego, że tam była osada neolityczna, ale nie jest to żadna sensacja. Na pewno nie możemy nazywać tego protomiastem, powielanie tej informacji, to powielanie fake newsa. Mamy też poważne wątpliwości co do metodologii badań - mówi dr Agnieszka Matuszewska z Katedry Archeologii na Uniwersytecie Szczecińskim w rozmowie z wszczecinie.pl.
Naukowczyni zapowiada, że środowisko archeologów przygotowuje list otwarty. - Nie powinniśmy milczeć i pozwalać na to, aby takie informacje się pojawiały. Każdy z nas chciałby być autorem wielkiego odkrycia i doskonale to rozumiem, ale jednocześnie spoczywa na nas ogromna odpowiedzialność - dodaje.
Wskazuje też na brak publicznych danych o specjalistycznych analizach. - Na ten moment nic nie wiadomo np. na temat specjalistycznych analiz - mówi badaczka, wymieniając m.in. procedury służące datowaniu znalezisk. Inni rozmówcy w regionie, którzy prosili o anonimowość, zwracają uwagę na napięcia między autorem a lokalnym środowiskiem archeologicznym.
Samotne badania dr. Dziewanowskiego i 30 tys. zabytków
Dr Dziewanowski przyznaje, że prowadzi prace samodzielnie. - Jeśli jakieś prace wymagają dwóch czy więcej osób, pomagają mi najczęściej znajomi - mówi. Według jego relacji, katalog zgromadzonych artefaktów obejmuje ok. 30 tys. pozycji. Deklaruje również, że po zakończeniu badań trafią one do właściwej instytucji. - Trafią do Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, mam stamtąd promesy - informuje. W tle pozostaje spór o ochronę zabytków, który badacz określa jako "konflikt w sprawie ochrony zabytków archeologicznych".
W rozmowie o możliwej weryfikacji narracji o „protomieście” pojawia się kolejny problem. - W Szczecinie nie ma żadnej osoby, którą bym polecał do rozmów na ten temat. Nie ma nikogo poważnego, z kim można w Szczecinie rozmawiać na temat archeologii epoki kamienia - tłumaczy dr Dziewanowski, pytany o niezależne potwierdzenia. Zapewnia jednocześnie, że odniesie się do planowanego listu otwartego po jego publikacji.
Naukowcy z regionu argumentują, że rzetelna dyskusja wymaga otwartych publikacji i dostępu do materiałów z badań. W ich ocenie język "sensacji" bez solidnej dokumentacji szkodzi debacie o dziedzictwie i rozprasza uwagę od faktycznie przełomowych wyników. Spór o Przylep może więc stać się testem na standardy pracy i komunikacji w archeologii w Polsce.