Najważniejsze informacje
- Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego rekomenduje podniesienie kar za odmowę wykonania rozkazu w sytuacji bojowej do 5–30 lat więzienia, a w skrajnym wariancie także dożywocie.
- Obecnie za niewykonanie rozkazu co do zasady grozi areszt wojskowy albo do 3 lat pozbawienia wolności, a w surowszych przypadkach do 5 lat.
- Ministerstwo Sprawiedliwości potwierdza, że propozycje wpłynęły i są uwzględniane w analizach, ale nie ma przesądzonego kształtu zmian.
Jak opisuje "Rzeczpospolita", po otrzymaniu pisma Ministerstwo Sprawiedliwości zleciło przygotowanie analizy Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego. Opinia trafiła już do resortu. Eksperci uznali, że przepisy dotyczące odpowiedzialności karnej na czas wojny powinny zostać uregulowane w osobnej ustawie. Taki dokument jednak nigdy nie powstał.
Obecnie w sprawach dotyczących niewykonania rozkazu przez żołnierza podczas wojny lub zagrożenia wojną obowiązują przepisy Kodeksu karnego. Zgodnie z nimi za odmowę wykonania rozkazu, jego niewykonanie lub wykonanie niezgodnie z poleceniem grozi areszt wojskowy albo kara do trzech lat więzienia.
Wyższe kary przewidziano w poważniejszych przypadkach. Jeśli żołnierz działa wspólnie z innymi, odmawia wykonania rozkazu w obecności innych wojskowych albo jego zachowanie powoduje poważne szkody, może usłyszeć wyrok od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. W części takich spraw postępowanie może zostać wszczęte tylko na wniosek dowódcy jednostki.
Finał obławy na pumę. Opowiedzieli gdzie się ukrywała
Propozycje: 5–30 lat więzienia, a nawet dożywocie
Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego uznała, że podczas walki szczególnego znaczenia nabiera dyscyplina wojskowa. Dlatego eksperci proponują zaostrzenie przepisów dotyczących niewykonania rozkazu w sytuacji bojowej. Jak wskazali, nowe regulacje mogłyby nawiązywać do rozwiązań obowiązujących w Kodeksie karnym z 1969 r.
Zdaniem ekspertów za odmowę wykonania rozkazu w sytuacji bojowej kara powinna wynosić co najmniej pięć lat więzienia, a maksymalnie 30 lat. Rozważane jest również wprowadzenie możliwości orzeczenia dożywotniego więzienia. W uzasadnieniu przypomniano, że w przeszłości za takie przestępstwo, w czasie obowiązywania dawnych przepisów, mogła grozić nawet kara śmierci.
Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej mec. Przemysław Rosati zwraca uwagę na ryzyko "wrzucenia" wszystkich przypadków do jednej kategorii.
Powstaje zatem zasadnicze pytanie o proporcjonalność projektowanej sankcji. Nie każde niewykonanie rozkazu w sytuacji bojowej powoduje takie same skutki. Prawo karne powinno odpowiednio różnicować odpowiedzialność. Z tego punktu widzenia ustanowienie jednolitego zagrożenia proponowaną karą za samo niewykonanie rozkazu w sytuacji bojowej może budzić poważne wątpliwości - zastrzegał dla "Rzeczpospolitej".
Ostrożny wobec zaostrzania kar jest też gen. Roman Polko, były dowódca GROM. - Dowodziłem żołnierzami w sytuacjach bojowych i uważam, że niespecjalnie obchodzi ich wtedy to, jakie jest zagrożenie karą za niesubordynację - mówił.
Kary dla polskich żołnierzy
W historii polskiej armii było kilka spraw, które odbiły się szerokim echem. Jedną z najgłośniejszych pozostaje sprawa Nangar Khel z 2007 r. Po ostrzelaniu afgańskiej wioski siedmiu polskich żołnierzy usłyszało zarzuty.
Po latach procesów Sąd Najwyższy uznał, że nie doszło do zbrodni wojennej, lecz do nieprawidłowego wykonania rozkazu. Trzech żołnierzy zostało skazanych na kary więzienia w zawieszeniu od sześciu miesięcy do dwóch lat, a wobec czwartego warunkowo umorzono postępowanie.
Głośnym wydarzeniem była również sprawa z 2024 r. dotycząca żołnierzy pełniących służbę na granicy z Białorusią. Wojskowi zostali zatrzymani w związku z użyciem broni podczas interwencji wobec migrantów. Sprawa wywołała ogólnopolską debatę o przepisach regulujących użycie broni przez żołnierzy oraz o odpowiedzialności karnej podczas wykonywania obowiązków służbowych.