Zgwałcił 30-latkę. Kobieta nie żyje. Mroczna przeszłość 63-latka

Mężczyzna, który dopuścił się brutalnego gwałtu na 30-letniej kobiecie w Łodzi, miał założoną "niebieską kartę" na wniosek córki - donosi "Fakt". Przypomnijmy, że ofiara 63-latka zmarła w szpitalu.

Gwałt w Łodzi. Wieści o podejrzanymGwałt w Łodzi. Wieści o podejrzanym
Źródło zdjęć: © Facebook, Pixabay | Policja Województwa Łódzkiego
Rafał Strzelec

O sprawie brutalnego gwałtu poinformowała Prokuratura Okręgowa w Łodzi w ubiegły piątek. Do zdarzenia doszło z 4 na 5 lipca tego roku. Według ustaleń śledczych pokrzywdzona przyjechała z córką podejrzanego do jego mieszkania.

"Gdy córka podejrzanego opuściła lokal, 63-latek wykorzystał stan odurzenia 30-latki i doprowadził ją do obcowania płciowego, powodując także obrażenia wewnętrzne. 6 lipca pokrzywdzona została przyjęta do szpitala, gdzie zmarła" - przekazał Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Jak podał TVN 24, kobieta osierociła 7-letnią córkę.

Mężczyzna usłyszał zarzut z art. 198 Kodeksu karnego. Ma odpowiedzieć za seksualne wykorzystanie bezradności lub niepoczytalności innej osoby. Prokuratura bada jednak, czy istnieje związek między śmiercią 30-letniej kobiety a obrażeniami wynikającymi z gwałtu. Mężczyzna przyznał się do obcowania z 30-latką i złożył obszerne wyjaśnienia.

Gwałt w Łodzi. Podejrzany miał "niebieską kartę"

Teraz "Fakt" ujawnia nowe informacje w tej wstrząsającej sprawie. Jak czytamy, 63-letni podejrzany był znany śledczym.

- Był karany za kradzież prądu. (...) Mamy też informację o tym, że założono mu w 2023 r. tzw. niebieską kartę na wniosek córki - przekazała prok. Emilia Michałowska-Marchewa z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Wiadomo, że wspomniana córka to ta sama kobieta, która przyszła do mieszkania swojego ojca z 30-latką. Kobieta już zeznawała przed policją. Miała stwierdzić, że "zostawiła koleżankę, bo ta nie chciała iść". Córka podejrzanego opuściła mieszkanie, kiedy ofiara i mężczyzna spożywali alkohol. Stan 30-latki miał wskazywać na silne upojenie alkoholem.

Sąsiedzi 63-latka nie chcą zabierać głosu w sprawie mężczyzny. "Fakt" podaje nieoficjalnie, że w przeszłości w jego mieszkaniu miało dochodzić do awantur.

Wybrane dla Ciebie