Szczyt NATO w Ankarze rozpocznie się we wtorek (7 lipca). W dwudniowym spotkaniu najważniejszych przywódców Sojuszu będzie uczestniczyła polska delegacja, na czele z prezydentem Karolem Nawrockim, a także z dwoma przedstawicielami rządu - szefem MSZ Radosławem Sikorskim i szefem resortu obrony Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.
"Fakt" wskazuje, że prezydentowi zależy na zwiększeniu obecności żołnierzy USA w Polsce, z kolei rząd chce się skupić na utrzymaniu jedności NATO, wzmocnieniu przemysłu zbrojeniowego i budowie zaplecza paliwowego dla wojsk sojuszniczych w Europie Środkowo-Wschodniej.
Szczyt w Ankarze. Oto cele Polski
Eksperci w rozmowie z "Faktem" wskazali, jakie główne cele powinny przyświecać polskiej delegacji. - Polska zajmuje ważną pozycję, także w kontaktach z administracją Donalda Trumpa, więc to dobre miejsce do przekazania naszego stanowiska choćby w sprawie zagrożenia rosyjskiego i Indopacyfiku - uważa były dyplomata, a obecnie starszy ekspert w Ośrodku Studiów Wschodnich Robert Pszczel.
Zapytano o ewentualne zaproszenie przez USA do kręgu ściślejszej współpracy w ramach NATO Pszczel wskazuje, że "ewentualne próby podzielania NATO na sojusz dwóch prędkości nie jest w strategicznym interesie Polski".
- To, że jesteśmy obecnie chwaleni przez administrację Trumpa, nie oznacza, że powinniśmy cieszyć się z krytyki samego NATO i nieuzasadnionej krytyki innych sojuszników przez USA. Kiedyś Niemcy byli przecież wschodnią flanką Sojuszu i nadal wojska amerykańskie w tym kraju stanowią ważne logistyczne zaplecze dla całego NATO, jak szpitale polowe i sprzęt. Kiedy inni sojusznicy w NATO są krytykowani przez Trumpa, to tylko Rosja zaciera ręce - wskazuje ekspert.
Bartłomiej Kot, ekspert dyrektora warszawskiego biura Aspen Institute Central Europe uważa, że delegacja z Polski powinna się skupić w Ankarze na dwóch filarach.
- Po pierwsze, politycznym podtrzymywaniu solidarności Sojuszu. Po drugie, maksymalnym konsumowaniu wizji Polski jako lidera wydatków zbrojeniowych oraz bliskiego partnera USA w zakresie przejmowania przez Europejczyków odpowiedzialności za europejski filar w NATO - wskazał ekspert.
Jego zdaniem Trump będzie chciał pokazać sukces w postaci zmuszenia Europejczyków do większego wydatkowania środków na obronność.
- Dodatkowo jednak pojawi się także przekonanie o "przekalibrowaniu" NATO. Oznaczałoby to ograniczanie zobowiązań dotyczących alokacji własnych zdolności wojskowych USA wobec Sojuszu oraz polityczne rozliczenie sojuszników za dotychczasową współpracę z Waszyngtonem. Pytanie, jakie się pojawia, to czy Polska jest w stanie wypełnić treścią sformułowanie o byciu modelowym sojusznikiem - stwierdził Kot.
Jak dodał, Polska powinna pokazać, że jej bezpieczeństwo zależy nie tylko od stałej obecności wojsk USA w Polsce, ale i rozwoju przemysłu wojskowego w oparciu m.in. o najnowsze, amerykańskie technologie.
"Fakt" wylicza, że wśród kluczowych zagadnień podczas szczytu w Ankarze są m.in. wojna w Ukrainie, sytuacja na Bliskim Wschodzie, obecność wojsk USA w Europie i wydatki na obronność.