W Wólce Kosowskiej doszło do tajemniczego pożaru baru. Strażacy nie mogli zlokalizować dokładnego miejsca pojawienia się ognia.
W kolejny odcinku programu "Strażacy z sąsiedztwa" funkcjonariusze wyjechali do Wólki Kosowskiej. Tam miało dojść do pożaru baru.
W trakcie dojeżdżania do miejsca zdarzenia, strażacy usłyszeli, że pożaru nie zgłaszali, ale zauważono osmoloną ścianę oraz wystawioną gaśnicę. Szybko ustalono, że ogień musiał pojawić się na dachu, a sprawcą mógł być wentylator.
Strażacy widzieli jednak kilka osmolonych miejsc i musieli ustalić, co dokładnie się wydarzyło. Wykorzystali m.in. kamerę termowizyjną. Do strażaków wyszedł właściciel baru. - Aż taka afera się zrobiła? - powiedział do nich. Dodał również, że ktoś prawdopodobnie chciał zrobić mu na złość.
Jak zakończył się odcinek "Strażacy z sąsiedztwa"? Zobaczcie to w opublikowanym fragmencie.
Pracę w mediach rozpocząłem w 2017 roku. Pierwsze kroki stawiałem od razu po studiach. Przez siedem lat byłem związany z Polską Press, pracowałem dla "Echa Dnia" w Radomiu. Najpierw zajmowałem się dziennikarstwem, by następnie awansować na wydawcę portalu. Zdecydowanie najbardziej lubiłem zajmować się sprawami społecznymi, jeździć w teren i opisywać lokalną rzeczywistość. Udało mi się ujawnić aferę w Szydłowcu, związaną z postawieniem przez prokuraturę zarzutów staroście, które w końcu skutkowały skazaniem i odwołaniem. Z Wirtualną Polską jestem związany od marca 2024 roku. Pracuję jako dziennikarz internetowy. Poza pisaniem interesuję się sportem, w tym przede wszystkim piłką nożną. W wolnym czasie moją pasją jest jazda na rowerze oraz dobra książka, w szczególności literatura faktu.