Tak pacjenci omijają kolejki na NFZ. Kulisy leczenia w Szpitalu Południowym

Sprawa kontraktu 29-letniego lekarza w warszawskim Szpitalu Południowym odsłoniła mechanizmy, które mają skracać drogę do leczenia finansowanego przez NFZ. Jak podaje "Fakt", część pacjentów trafia do szpitala szybciej po wizycie prywatnej lub wpłacie na przyszpitalną fundację.

.Tak pacjenci omijają kolejki na NFZ. Kulisy leczenia w Szpitalu Południowym
Źródło zdjęć: © Pixabay, Wikipedia
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Pacjenci płacą za wizytę prywatną u lekarza pracującego w szpitalu, a potem szybciej trafiają na diagnostykę lub zabieg na NFZ.
  • W tle sprawy ze Szpitala Południowego pojawił się wątek pomieszczenia wykorzystywanego jako gabinet poza standardową ścieżką rejestracji.
  • Z danych NFZ wynika, że setki tysięcy osób czekają na świadczenia w kategorii "przypadek stabilny", m.in. na fizjoterapię i badania obrazowe.

Pierwsze doniesienia dotyczyły Szpitala Południowego w Warszawie29-letniego lekarza Dawida Kacprzyka, który – jak wynikało z medialnych publikacji – miał w ciągu roku zarobić 1,6 mln zł, choć nie posiada jeszcze specjalizacji. Jak podaje "Fakt" pojawiły się również informacje, że część pacjentów miała być przyjmowana poza kolejnością, a zlecane im badania wykonywano "od ręki".

Do sprawy odniosły się władze miasta. Jak przekazał Urząd m.st. Warszawy, Szpitalny Oddział Ratunkowy Szpitala Południowego nie posiada pokoju VIP. Z dotychczasowych ustaleń ma wynikać, że Dawid Kacprzyk korzystał z pomieszczenia należącego do Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa.

Ratusz podkreślił, że okoliczności jego użytkowania są obecnie analizowane w ramach audytu, natomiast ustalenie, kto i kiedy przebywał w tym miejscu, ma należeć do prokuratury.

Wideo z Międzyzdrojów

W tle sprawy pojawiają się także zmiany personalne w szpitalu. Stanowiska stracił dotychczasowy zarząd placówki, a wymieniona ma zostać również rada nadzorcza. Doniesienia z Warszawy wywołały szerszą dyskusję o sposobach, w jakie pacjenci próbują skrócić czas oczekiwania na świadczenia finansowane przez NFZ oraz o granicach dopuszczalnych działań w publicznym systemie ochrony zdrowia.

Kolejki do lekarzy w danych NFZ

Skalę problemu pokazują dane NFZ. Ze sprawozdania funduszu za IV kwartał 2025 r. wynika, że najwięcej pacjentów zakwalifikowanych do kategorii "przypadek stabilny" czeka na fizjoterapię ambulatoryjną – blisko 929 tys. osób.

Długie kolejki dotyczą także rezonansu magnetycznego (224,8 tys. oczekujących), kolonoskopii (204,6 tys.), tomografii komputerowej (159,1 tys.), leczenia protetycznego (131,6 tys.) oraz gastroskopii (119,1 tys.).

Jedną z historii opisanych przez "Fakt" jest przypadek Anny, która szukała pomocy u kardiologa dziecięcego dla syna z niezdiagnozowanym nadciśnieniem. W poradni finansowanej przez NFZ usłyszała, że na pierwszą wizytę trzeba czekać cztery miesiące, a później dochodzą kolejne badania.

Kobieta zdecydowała się na prywatną konsultację za 300 zł u lekarza pracującego również w szpitalu dziecięcym. Miesiąc później otrzymała telefon z oddziału z informacją o wolnym miejscu na dzienny pobyt i diagnostykę.

Według opisywanego schematu pacjent, który w przyszpitalnej poradni otrzymuje odległy termin, korzysta z komercyjnej wizyty u lekarza zatrudnionego także w publicznej placówce. W efekcie może usłyszeć o możliwości szybszego przyjęcia na oddział albo otrzymać skierowania i kwalifikację do zabiegu finansowanego przez NFZ poza standardową kolejnością.

Przypomnijmy, że w czwartek 18 czerwca prezydent Warszawy odwołał cały zarząd Warszawskiego Szpitala Południowego. Naczelna Izba Lekarska złożyła do rzecznika odpowiedzialności zawodowej zawiadomienie o podejrzeniu opuszczenia dyżuru.

Częściowe wyniki audytu potwierdziły nieprawidłowości przy obsadzie lekarza w grafiku SOR. Dlatego szpital przygotowuje zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia oszustwa przez lekarza Dawida Kacprzyka" - przekazał w czwartek ratusz.

Wybrane dla Ciebie