Tak Węgrzy postrzegają Donalda Trumpa. Fidesz widzi go inaczej
Nowy sondaż Instytutu Publicus pokazuje wyraźny podział opinii na Węgrzech. Zwolennicy Fideszu oceniają Donalda Trumpa jako stabilizatora sytuacji międzynarodowej. Ponad połowa badanych uważa Donalda Trumpa za polityka przynoszącego więcej konfliktów niż pokoju
Najważniejsze informacje
- 59 proc. Węgrów uważa, że Donald Trump tworzy więcej konfliktów niż pokoju.
- Wyborcy Fideszu w większości widzą Trumpa pozytywnie; opozycja – skrajnie krytycznie.
- Wizytę w Budapeszcie złożył Marco Rubio, akcentując bliskie relacje Orbana z Trumpem.
Najświeższe dane Instytutu Publicus, cytowane przez "Nepszava", pokazują, że 59 proc. respondentów uważa Donalda Trumpa za polityka przynoszącego więcej konfliktów niż pokoju. Tylko 28 proc. badanych przypisuje mu odwrotną rolę, a 13 proc. nie zajęło stanowiska. Na ten obraz nakłada się bieżący kontekst polityczny: kampania przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech, które odbędą się 12 kwietnia. Jak relacjonuje Polska Agencja Prasowa, temat Trumpa silnie rezonuje w krajowej debacie.
Badanie jasno pokazuje skrajną polaryzację elektoratów. Siedmiu na dziesięciu wyborców Fideszu wierzy, że prezydent USA łagodzi konflikty międzynarodowe. W grupie sympatyków opozycji ten odsetek spada do 7 proc., a wśród niezdecydowanych wynosi 29 proc. Zaufanie do Trumpa zadeklarowało 31 proc. ogółu Węgrów, ale aż 78 proc. wśród zwolenników rządzącej partii i tylko 7 proc. wśród opozycji.
Wybory na Węgrzech. Ekspert o Orbanie: "Ojciec chrzestny ruchu MAGA"
W pytaniu o bilans ewentualnej prezydentury Trumpa dla Węgier 38 proc. respondentów spodziewa się korzyści, a 48 proc. – negatywnych skutków. Te liczby wpisują się w szerszy trend: wizerunek USA na węgierskiej scenie politycznej coraz częściej bywa filtrowany przez pryzmat osobistych relacji Orbana i Trumpa, co podkreślają przekazy kampanijne Fideszu.
Wizyta Marco Rubio i "złoty wiek" relacji
W poniedziałek Budapeszt odwiedził sekretarz stanu USA Marco Rubio. Na wspólnej konferencji z Viktorem Orbanem kilkakrotnie akcentował znaczenie osobistego kontaktu premiera Węgier z Donaldem Trumpem i wpływ tej relacji na – jak określili politycy – "złoty wiek" stosunków węgiersko-amerykańskich.
Prezydent Trump jest głęboko zaangażowany w twój sukces, ponieważ twój sukces jest naszym sukcesem. Stany Zjednoczone chcą, by Węgry się rozwijały, ponieważ leży to w amerykańskim interesie narodowym — zwłaszcza tak długo, jak długo przywódcą tego kraju jest Viktor Orban — zaznaczył szef amerykańskiej dyplomacji.
Wcześniej poparcia Orbanowi udzielił we wpisie w mediach społecznościowych sam Trump. Określił premiera Węgier mianem silnego lidera, osiągającego "fenomenalne" rezultaty. "Z dumą poparłem Viktora w wyborach w 2022 r. i jestem zaszczycony, że mogę to zrobić ponownie. Viktor Orban to prawdziwy przyjaciel, wojownik i zwycięzca. Ma moje pełne i całkowite poparcie dla reelekcji na stanowisko premiera Węgier – nigdy nie zawiedzie wielkiego narodu Węgier!" - napisał Trump na portalu Truth Social.
Kampania i sondaże przed 12 kwietnia
Orban oraz członkowie jego rządu w kampanii chętnie eksponują bliskie więzi z Trumpem i jego administracją. W przekazach pojawia się wsparcie dla działań na arenie międzynarodowej, w tym zaangażowania w próby zakończenia wojen na Bliskim Wschodzie i w Ukrainie. Tymczasem, jak podają niezależne sondaże przywołane przez PAP, opozycyjna Tisza notuje od kilku do kilkunastu punktów przewagi nad Fideszem. To sprawia, że komunikacja wokół relacji z USA staje się jednym z filarów strategii rządzących.
Wyniki Publicusa mogą więc stać się paliwem dla obu stron sporu. Dla Fideszu – do mobilizacji własnego, przychylnego Trumpowi elektoratu. Dla opozycji – do podkreślania ryzyka izolacji i kosztów nadmiernego wiązania polityki Budapesztu z jedną osobą w Waszyngtonie. Ostateczna odpowiedź, którą przyniosą wybory 12 kwietnia, pokaże, czy ta linia podziału przełoży się na kształt nowego parlamentu.
Źródło: PAP