To miała być rutynowa kontrola. Policjanci zapamiętają ją do końca życia

13

Katalońscy policjanci z pewnością nie spodziewali się takiego widoku podczas kontroli na autostradzie. Gdy tylko zajrzeli do auta 66-latka, zobaczyli zwłoki, które były zabezpieczone pasami i przykryte kocem. Byli w szoku.

To miała być rutynowa kontrola. Policjanci zapamiętają ją do końca życia
Hiszpańska policja (Getty Images)

66-letni kierowca pędził autostradą. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że... jechał pod prąd. W ten sposób pokonał blisko 40 kilometrów.

Policjanci musieli go zatrzymać. Zupełnie nie spodziewali się tego, że jazda pod prąd to będzie niewielkie zaskoczenie w porównaniu z tym, co zobaczą wewnątrz auta.

Na miejscu pasażera umieszczone były... zwłoki 88-letniego mężczyzny. Kierowca zabezpieczył je pasami i przykrył kocem. Według funkcjonariuszy 88-latek nie żył od 2 do 3 tygodni.

Hiszpania. Chciał, by miłość była silniejsza od śmierci

Dziennik "La Vanguardia" podaje, że 66-letni kierowca to obywatel Hiszpanii i Szwajcarii. Policjantom miał tłumaczyć, że zmarły 88-latek był "jego partnerem, którego bardzo kochał".

88-latek był nieuleczalnie chory. Właśnie dlatego młodszy partner postanowił zabrać go na "ostatnią wycieczkę". Podróżowali przez Włochy i Hiszpanię. Nie wiadomo, kiedy dokładnie mężczyzna zmarł.

Przeciwko kierowcy wszczęto już dochodzenie. Zarzuca się mu przede wszystkim niebezpieczną jazdę. 66-latek wyjawił, że jechał pod prąd, bo... chciał uniknąć kontroli francuskiej policji. Wszystko dlatego, że nie wykonał testu na COVID-19.

Autor: MDO
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić