Wybory na Węgrzech. Człowiek Orbana oskarża. "Wściekli ludzie"
Premier Węgier, Viktor Orban, oddał głos w wyborach parlamentarnych, deklarując wolę zwycięstwa. Tuż przed lokalem miała odbyć się demonstracja. Członek partii Fidesz oskarża TISZĘ i lidera tego ugrupowania Petera Magyara.
W niedzielne przedpołudnie premier Viktor Orban zagłosował w wyborach parlamentarnych w Budapeszcie, gdzie wyraził swoją determinację do zwycięstwa w bieżących wyborach. Zagłosował w jednej ze szkół podstawowych. - Przyszedłem tu, by zwyciężyć - mówił.
Premier Węgier jednocześnie zapewnił, że uszanuje każdą decyzję Węgrów. Obiecał, że jeśli wyjdzie zwycięsko z wyborów, natychmiast podziękuje aktywistom swojej partii Fidesz.
Choć kampania na Węgrzech trwa do zamknięcia lokali, w pobliżu tych miejsc panuje zakaz agitacji. Jak informuje węgierski serwis "Mandiner", mimo zakazu, przed lokalem odbyła się liczna demonstracja. Prawo stanowi, że nie powinno się tego robić w promieniu 150 metrów od wejścia do lokalu wyborczego.
Członek partii Fidesz, Máté Kocsis, od razu oskarżył partię TISZA. Zwrócił się do Petera Magyara, lidera ugrupowania. - Prosiliśmy cię, żebyś trzymał swoich wściekłych ludzi z daleka - cytuje serwis jego słowa.
Głosowanie na Węgrzech rozpoczęło się w niedzielę o godz. 6 rano i potrwa do godz. 19. Narodowe Biuro Wyborcze poinformowało, że pierwsze wyniki zaczną się pojawiać około godz. 20, lecz w związku z możliwymi różnicami w liczbie głosów oddanych na największe partie, wyniki końcowe mogą być jasne dopiero po sobocie. W przypadku bliskich wyników, ostateczne rezultaty mogą być znane dopiero kilka dni po wyborach.
Rywalizując o zwycięstwo w wyborach, Orban i jego przeciwnik Peter Magyar z TISZA planują wieczory wyborcze odpowiednio w kompleksie Balna nad Dunajem oraz na Placu Batthyanyego.