To oni zginęli w lawinie. Tak ich żegnają, internet reaguje
Dwóch doświadczonych polskich skialpinistów zginęło w słowackich Tatrach pod śnieżnym osuwiskiem. Internauci nie dowierzają w tę tragedię. Specjalny post pojawił się między innymi na profilu Tatromaniak na Instagramie.
Najważniejsze informacje
- Dwóch Polaków zginęło w wyniku lawiny w słowackiej części Tatr.
- Ofiary były doświadczonymi skialpinistami i freeridowcami.
- Wzruszający post pojawił się profilu Tatromaniak.
W wyniku tragicznego wypadku, który wydarzył się w środę 25 lutego w słowackiej części Tatr, życie straciło dwóch Polaków. Byli oni doświadczonymi skialpinistami, regularnie uczestniczącymi w górskich wyprawach. Ich śmierć spowodowana została zejściem lawiny w Dolinie Mięguszowieckiej.
Tatromaniak podał, że jedną z ofiar jest 41-letni Ali Olszański, freerideowiec i instruktor splitboardu. Drugi sportowiec to 31-letni Marek Patola, z którym Olszański przebywał tego dnia w górach.
Portal podkreślił, że tragicznie zmarli mieli duże doświadczenie w poruszaniu się zimą po górach. W mediach społecznościowych pojawiły się setki komentarzy fanów, którzy wspominają obu mężczyzn i dziękują za lata inspiracji.
Okłamali nas. Tak wygląda prawdziwe Zakopane
Ali był kozakiem dla wszystkich. Legendy nie umierają, zostają w sercach na zawsze - podkreśla internauta. Żył na swoich zasadach. Znał ryzyko. Kochał pasję - dodała kolejna osoba.
Spoczywaj w pokoju bracie, przynajmniej upadłeś robiąc to, co kochasz. Szkoda takiej pięknej duszy - napisano na profilu Marka Patoli.
Kilka godzin przed zejściem lawiny Olszański relacjonował przygotowania do wyjścia. Na Instagramie pokazał nagranie z Markiem Patolą i krótkim opisem: "Matko bosko freeridowo trzymoj nas dzisiaj".
Specjalny wpis dodał także profil Tatromaniak na Instagramie. "R.I.P. Ali... Żyłeś "na pełnej petardzie" - czytamy.
Szybka reakcja ratowników i turystów
Dwóch Polaków zostało całkowicie przysypanych. Polskim świadkom zabrakło detektorów lawinowych, co spowolniło udzielenie pomocy. Pięciu czeskich skialpinistów, którzy również byli świadkami zdarzenia, użyło swojego pełnego sprzętu lawinowego, w tym detektorów, sond i łopat, by natychmiast przystąpić do poszukiwań.
Do akcji dołączyła załoga lotniczego pogotowia ratunkowego. Śmigłowiec z lotniska w Starym Smokowcu zabrał na pokład ratownika HZS, przewodnika z psem lawinowym i lekarza. Czescy skialpiniści wydobyli spod śniegu jednego z Polaków, lecz mimo wszelkich starań, nie udało się uratować 41-latka.
Drugi mężczyzna, wydobyty przez ratowników, doznał poważnych obrażeń. Pomimo zaawansowanej akcji reanimacyjnej, nie udało się przywrócić czynności życiowych także u 31-latka.
Warunki w Tatrach są obecnie trudne. Obowiązuje trzeci, znaczny stopień zagrożenia lawinowego, co powoduje, że pokrywa śnieżna może zostać uwolniona nawet przy niewielkim obciążeniu. W wielu miejscach dochodzi do samoistnych zejść dużych lawin.