Tragedia w Egipcie. Prokuratura o ciałach ofiar. "To nie jest łatwe"

Prokuratura Okręgowa w Olsztynie bada sprawę wypadku w Egipcie, w którym zginęło dwoje Polaków - 41-letnia kobieta i jej 7-letni syn. Śledczy w rozmowie z "Faktem" przyznają, że procedura sprowadzenia ciał do kraju jest niezwykle skomplikowana.

Tragedia w Egipcie. Prokuratura komentuje
Tragedia w Egipcie. Prokuratura komentuje
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images | archiwum prywatne
Rafał Strzelec

Najważniejsze informacje

  • Wypadek miał miejsce 29 lipca w rejonie Marsa Alam.
  • Prokuratura w Olsztynie prowadzi śledztwo w tej sprawie.
  • Ciała ofiar wciąż znajdują się w Egipcie.

Tragedia w Egipcie. Śledztwo w toku

29 lipca w Egipcie doszło do tragicznego wypadku busa, w którym zginęło dwoje Polaków, 41-letnia lekarka ze szpitala w Olsztynie, dr Anita Samek-Krymkowska oraz jej syn. Prokuratura Okręgowa w Olsztynie wszczęła śledztwo, które ma na celu wyjaśnienie okoliczności tego zdarzenia. Śledczy współpracują z władzami egipskimi, aby uzyskać niezbędne materiały dowodowe.

Procedura sprowadzenia ciał

Ciała ofiar wciąż pozostają w Egipcie. Proces ich sprowadzenia do Polski jest skomplikowany ze względu na wymogi sanitarne. Prokurator Daniel Brodowski podkreśla w rozmowie z "Faktem", że procedura ta wymaga czasu i dokładności.

Trwa procedura sprowadzenia ciał do Polski. Kiedy tu trafią? Nie chcę się wypowiadać, bo nie mamy takiej pewności. Jest cała procedura, która obowiązuje z uwagi na warunki sanitarne, które trzeba spełnić, nie jest to łatwe. Zajmuje się tym rodzina - przekazał śledczy.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Odkrycie w cebuli przy granicy z Litwą. Polskie służby nie dały się nabrać

Współpraca z Egiptem

Polska prokuratura zwróciła się do władz egipskich o pomoc prawną. - Musicie dać nam państwo trochę czasu. My nie bazujemy na doniesieniach medialnych, musimy zebrać rzetelny materiał dowodowy - mówi prokurator Brodowski. Współpraca z Egiptem jest kluczowa dla postępu śledztwa.

Nie jest jasne, czy w Egipcie przeprowadzono już sekcje zwłok ofiar. Polscy śledczy czekają na dokumentację, która pozwoli na dalsze działania. Możliwe, że sekcje będą musiały być wykonane również w Polsce.

Śledztwo będzie prowadzone dwutorowo, a polscy śledczy mogą być zmuszeni do wyjazdu do Egiptu, jeśli zajdzie taka potrzeba. Konieczne będzie przesłuchanie uczestników wycieczki i osób z biura podróży. Prokuratura w Olsztynie ma doświadczenie w podobnych sprawach, co może przyspieszyć proces.

Źródło: "Fakt"

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Najstarszy maturzysta w Polsce znów próbuje zdać. Dwukrotnie mu się nie udało
Najstarszy maturzysta w Polsce znów próbuje zdać. Dwukrotnie mu się nie udało
Policja szuka adwokata. Jego słowa zszokowały Polskę
Policja szuka adwokata. Jego słowa zszokowały Polskę
Kleszcze szczególnym ryzykiem dla rolników. Badania mówią same za siebie
Kleszcze szczególnym ryzykiem dla rolników. Badania mówią same za siebie
Dramatyczny finał grillowania. Poparzony 7-latek trafił do szpitala
Dramatyczny finał grillowania. Poparzony 7-latek trafił do szpitala
Rozwiódł się po latach walki z żoną. Spójrzcie, co przyniósł do pracy
Rozwiódł się po latach walki z żoną. Spójrzcie, co przyniósł do pracy
Alkohol, graffiti i zniszczona ławka. Nieletni zatrzymani
Alkohol, graffiti i zniszczona ławka. Nieletni zatrzymani
Maturalny absurd sprzed lat. Autor książki zdobył 70 proc.
Maturalny absurd sprzed lat. Autor książki zdobył 70 proc.
33-letni afgański weteran zginął po bójce. Współpracował z brytyjską armią
33-letni afgański weteran zginął po bójce. Współpracował z brytyjską armią
Policja z Katowic pokazała jego zdjęcie. Upatrzył sobie jeden towar
Policja z Katowic pokazała jego zdjęcie. Upatrzył sobie jeden towar
25 tys. dolarów za uniknięcie wojska. Skandal w Kijowie
25 tys. dolarów za uniknięcie wojska. Skandal w Kijowie
Paweł Kozanecki poszukiwany. To adwokat od "trumny na kółkach"
Paweł Kozanecki poszukiwany. To adwokat od "trumny na kółkach"
"Znajomi już go nie zobaczyli". Pływali grupą. Dramat na Wiśle
"Znajomi już go nie zobaczyli". Pływali grupą. Dramat na Wiśle