Tragedia w Turcji. Rodzina Grzegorza nie wierzy w ustalenia mediów

Tureckie media poinformowały o śmierci 44-letniego Polaka, Grzegorza Krzywani. Dziennikarze podają wersję o samobójstwie mężczyzny. - W tej sprawie pojawiały się informacje, które wzbudzały nasze wątpliwości - mówi siostra Polaka. - Nikt oficjalnie nie potwierdził mi, że odnalezione zwłoki należą do mojego syna - dodaje matka. Rodzina złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia zabójstwa.

Śmierć w Turcji. Rodzina Grzegorza zabrała głosŚmierć w Turcji. Rodzina Grzegorza zabrała głos
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images | Anadolu, archiwum prywatne
Rafał StrzelecMarcin Lewicki

Przypomnijmy, że wedle relacji tureckich mediów Grzegorz przebywał na urlopie w hotelu działającym w miejscowości Göynük. Miał opuścić obiekt 17 czerwca. Od tamtej pory nie było z nim kontaktu. Rozpoczęto akcję poszukiwawczą. Niestety, 22 czerwca w kompleksie leśnym około 200 metrów od głównej drogi znaleziono ciało 44-latka. Turecki serwis informacyjny Son Dakika podaje, że Polak targnął się na swoje życie.

Rodzina zaginionego w Turcji 44-letniego Grzegorza Krzywani opublikowała podziękowania dla wszystkich osób zaangażowanych w poszukiwania mężczyzny. Jednocześnie bliscy podkreślają, że nie zgadzają się z pojawiającymi się w mediach informacjami sugerującymi samobójczą śmierć Grzegorza i domagają się szczegółowego wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy.

Rodzina 44-latka złożyła w Komisariacie Policji VII w Lublinie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa zabójstwa. Zdaniem bliskich ktoś mógł przyczynić się do śmierci mężczyzny. Do chwili obecnej nie otrzymali oficjalnego potwierdzenia od policji ani przedstawicieli polskich służb konsularnych, że odnalezione zwłoki rzeczywiście należą do Grzegorza. Rodzina podkreśla, że do czasu przeprowadzenia pełnej procedury identyfikacji i przekazania oficjalnych wyników badań, nie można mówić o definitywnym potwierdzeniu tożsamości.

W zawiadomieniu skierowanym do polskiej policji wskazano szereg okoliczności, które zdaniem rodziny wymagają pilnego wyjaśnienia. Wśród nich znalazły się między innymi zagadkowe połączenia telefoniczne wykonywane do matki i siostry zaginionego, aktywność telefonu Grzegorza po jego zaginięciu, problemy z odczytaniem oraz analizą zapisów monitoringu, a także wątpliwości dotyczące przebiegu zdarzeń poprzedzających jego zaginięcie.

- Chciałabym przede wszystkim podziękować wszystkim osobom, które zaangażowały się w poszukiwania mojego syna. Dziękuję przede wszystkim zespołowi detektywów pana Dawida Burzackiego - to oni od samego początku otoczyli nas opieką i zaangażowali się w sprawę. Dziękuję policjantom, ratownikom, dziennikarzom, wolontariuszom i zwykłym ludziom, którzy udostępniali informacje o zaginięciu. Jednak jako matka nie wierzę w to, co obecnie pojawia się w mediach. Mam zbyt wiele pytań i zbyt mało odpowiedzi. Do dziś (24 czerwca - red.) nikt oficjalnie nie potwierdził mi, że odnalezione zwłoki należą do mojego syna - mówi Joanna Krzywania-Glegoła, matka zaginionego.

Jak dodaje, obecnie szczególnie istotne jest zabezpieczenie wszelkich zapisów monitoringu, danych telekomunikacyjnych, dokumentacji hotelowej, notatek służbowych oraz wyników oględzin miejsca odnalezienia zwłok.

Również siostra Grzegorza podkreśla, że rodzina oczekuje rzetelnego i niezależnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności.

Nie szukamy sensacji. Chcemy tylko poznać prawdę. W tej sprawie od początku pojawiały się informacje, które wzbudzały nasze wątpliwości. Dlatego zdecydowaliśmy się zawiadomić polską policję i poprosić o przeprowadzenie wszelkich możliwych czynności. Mamy nadzieję, że wszystkie okoliczności zostaną dokładnie wyjaśnione. Ja wraz z mężem wylatuję do Turcji, aby móc zidentyfikować ciało brata i zapoznać się z ustaleniami tureckich policjantów - mówi siostra Grzegorza.

Do sprawy odniósł się również Dawid Burzacki, koordynator międzynarodowego zespołu detektywów i dziennikarzy śledczych, który prowadził działania na terenie Turcji.

- Zapoznałem się z zawiadomieniem złożonym przez rodzinę i w mojej ocenie kierunek obrany przez bliskich jest całkowicie zrozumiały. Uzupełniliśmy treść zawiadomienia o te informacje, które z naszego punktu widzenia są kluczowe dla ustalenia okoliczności śmierci pana Grzegorza. W tej sprawie nadal istnieje wiele znaków zapytania wymagających wyjaśnienia. Niezależnie od tego, jaki okaże się ostateczny wynik śledztwa, wszystkie wątpliwości powinny zostać zweryfikowane procesowo, a materiał dowodowy zabezpieczony, zanim dojdzie do jego utraty - mówi o2.pl detektyw Burzacki.

W tego typu sprawach pierwsze dni mają ogromne znaczenie. Istnieje szereg czynności, które powinny zostać wykonane niezwłocznie. Mówimy między innymi o zabezpieczeniu materiałów dowodowych, przesłuchaniu świadków oraz weryfikacji wszystkich informacji pojawiających się w przestrzeni publicznej. W przypadku zdarzeń mających miejsce poza granicami kraju, niezwykle ważna jest również szybka współpraca międzynarodowa pomiędzy służbami - wskazuje Burzacki.

Jak zaznacza, rodzina nie powinna wyciągać pochopnych wniosków do czasu zakończenia procedur identyfikacyjnych.

 - W wielu państwach procedury formalnego potwierdzenia tożsamości osób odnalezionych w takich okolicznościach trwają podobnie długo. Ostateczne wyniki identyfikacji wymagają przeprowadzenia odpowiednich badań i zachowania procedur. To naturalne, że rodzina oczekuje jednoznacznego potwierdzenia od właściwych organów państwowych - dodał Burzacki.

Bliscy Grzegorza podkreślają, że niezależnie od dalszego przebiegu sprawy będą dążyć do pełnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności jego zaginięcia i śmierci oraz oczekują aktywnego zaangażowania polskich organów ścigania w prowadzone postępowanie.

Wybrane dla Ciebie