Tragiczna śmierć 43-letniej Justyny. Rodzina walczy o sprawiedliwość
Rodzina zmarłej Justyny Sobczak walczy o ujawnienie przyczyn jej tragicznej śmierci. Pomimo wizyty w szpitalu, kobieta zmarła 2 stycznia. Sprawa dotyczy placówki w Sierpcu.
Najważniejsze informacje
- Justyna Sobczak zmarła po odesłaniu ze szpitala w Sierpcu.
- Prokuratura Okręgowa w Płocku prowadzi śledztwo w tej sprawie.
- Rodzina oskarża szpital o błędną diagnozę i zagubienie dowodów.
Justyna Sobczak, 43-letnia mieszkanka Sierpca (woj. mazowieckie), zgłosiła się do szpitala tuż przed Nowym Rokiem (28 grudnia) z silnym bólem w klatce piersiowej i trudnościami w oddychaniu.
Jak podaje "Fakt", mimo wykonania EKG, które według lekarza było prawidłowe, kobieta została odesłana do domu z lekami przeciwbólowymi. Niestety, jej stan szybko się pogorszył.
W dniu, gdy Justyna Sobczak wróciła do domu, jej stan dramatycznie się pogorszył. Rodzina próbowała jej pomóc, zanim trafiła do szpitala w Płocku, gdzie lekarze zdiagnozowali ostry zawał serca. Niestety, mimo leczenia kobieta zmarła 2 stycznia.
19-latka straciła prawo jazdy. Szalony rajd widać na nagraniu
Sprawa została nagłośniona w programie "Magazyn Ekspresu Reporterów" na antenie TVP2. Rodzina Justyny Sobczak oskarża szpital w Sierpcu o zaniedbania i domaga się wyjaśnień oraz sprawiedliwości w sprawie jej śmierci.
Pełnomocnik rodziny, adwokat Lidia Jabłońska, zwraca uwagę na możliwe błędy w interpretacji EKG oraz zaginięcie ważnych dokumentów medycznych.
Prokuratura w Płocku rozpoczęła śledztwo, aby sprawdzić, czy szpital w Sierpcu naruszył standardy medyczne. Śledczy analizują dokumentację medyczną i przesłuchują personel szpitala.
Wiadomo, że lekarz, który zajmował się Justyną Sobczak, miał niewielkie doświadczenie zawodowe, co rodzi pytania o kwalifikacje i kompetencje personelu.
Rodzina żąda zmian w systemie
Bliscy Justyny chcą, aby tragedia, która ich spotkała, nie powtórzyła się w przyszłości. Ich zdaniem zmiany w procedurach medycznych są konieczne, aby zapewnić lepszą ochronę pacjentom.
Była najlepszą mamą, jaką mogłem mieć. Jak widać, cały ogród, który mamy, to było jej oczko w głowie, dom, który zawsze pachniał obiadem, domowym ciastem - powiedział zdruzgotany syn pani Justyny.