Tragiczny wypadek w Niemczech. Polacy walczą o życie
W niemieckiej miejscowości Kleve doszło do tragicznego wypadku z udziałem samochodu z polskimi tablicami. Dwójka Polaków w stanie krytycznym trafiła do szpitala w Holandii. Na miejscu zginęła jedna osoba. Policja apeluje do świadków.
W niedzielę, 18 stycznia w zachodnich Niemczech miał miejsce dramatyczny wypadek. Samochód osobowy z polskimi tablicami zjechał z drogi i uderzył w drzewo oraz znaki drogowe - informuje serwis "Bild".
Na miejscu zginął pasażer siedzący z tyłu, a kierowca i pasażerka odnieśli poważne obrażenia. Zostali przewiezieni do szpitala i są w stanie krytycznym.
Z ustaleń policji wynika, że samochód z nieustalonej dotąd przyczyny zjechał na prawą stronę jezdni. Ustalono, że tuż przed wypadkiem kierowca auta wyprzedzał inny pojazd.
Serwis RP-online donosi, że zginął pasażer siedzący na tylnym siedzeniu po lewej stronie. Ranni zostali 29-letni kierowca oraz 30-letnia pasażerka siedząca z przodu - to obywatele Polski, którzy mieszkali w niemieckim Kleve. Trafili do jednego ze szpitali na terytorium Holandii. Kleve jest oddalone o ok. 20 km od granicy z Holandią.
Policja wykluczyła oblodzenie drogi jako przyczynę wypadku. Pomimo temperatur bliskich zeru, trasa była przejezdna - podaje "Bild". Świadkowie mieli zeznać, że prędkość auta była znacznie wyższa niż 50 km/h.
Niemiecka policja pilnie poszukuje kierowcy samochodu, który był wyprzedzany przez auto uczestniczące w wypadku oraz innych świadków wypadków.
Wielu Polaków mieszka w Kleve i pracuje sezonowo przy zbiorach lub jako pracownicy tymczasowi w dużych firmach w okolicy w okresie letnim - dodaje "Bild".